,,Czas nie płynie, jakbym była przez niego
sparaliżowana
Pragnę być znowu dawną sobą, ale wciąż próbuję
ją odnaleźć’’
Taylor Swift – All to well
Leżałam w ciemnościach, nie mogąc zasnąć.
Od powrotu z Izmiru minęło już jakieś kilka miesięcy. Zaprzyjaźniłam
się z Andrzejem Wroną, a dziennikarz, który porządnie mnie nastraszył, już
więcej się nie pojawił, ani w Łodzi, ani na żadnym meczu. Rzadziej widywałam
się ze Skrzatami, a to z powodu treningów, które zaczęłam, a przynajmniej tak
sobie wmawiałam. Tak, siatkówki. Od razu po powrocie z Turcji, wzięłam się w
garść i ruszyłam na zajęcia w Łodzi. Chociaż początkowo odnosiłam się do tego
sceptycznie, widząc wzrost niektórych dziewczyn, trener zaproponował mi, abym zapisała się do
tamtejszej drużyny. Decyzję za mnie
podjęli siatkarze, którzy stwierdzili, że nie mogę odpuścić takiej okazji. Tak
oto więc zostałam ,,siatkareczką’’ jak to nazwał Daniel Pliński.
Moje życie
diametralnie się zmieniło- poznałam tam wiele wspaniałych dziewczyn, z którymi
spędzałam większą część mojego wolnego czasu- reszta poświęcona była na
odwiedziny Skrzatów. Plotkowałyśmy, grałyśmy mecze z innymi klubami,
cieszyłyśmy się z wygranych i smuciłyśmy się, gdy ktoś skopał nam tyłki. Ida
była dziewczyną, z którą połączyły mnie szczególnie więzi – więzi przyjaźni.
Czułam, że mogę powiedzieć jej wszystko, ponieważ mnie zrozumie. Potrafiłyśmy
leżeć u mnie na kanapie, gdy pogoda na zewnątrz była brzydka, zajadać się
chipsami i innymi śmieciami, oglądając kolejny raz tą samą ckliwą komedię
romantyczną. Rozumiałyśmy się bez słów – zawsze widziała, kiedy było coś ze mną
nie tak i nie dało rady tego przed nią ukryć. Była dla mnie jak moje kumpele,
które zostawiłam kilkaset kilometrów od Łodzi – Kara i Jula. Moje kontakty z
tymi dwiema jednak ograniczały się do rozmów telefonicznych, tysięcy smsów i
godzin spędzonych na Skype, ponieważ kończyły właśnie liceum i nie miały jak
mnie odwiedzić. Planowałyśmy spędzić miesiąc ich wakacji razem w Łodzi,
chciałam zapoznać je nie tylko z tym miastem, ale i ,,moimi’’ Skrzatami. Mimo,
że niby z nimi rozmawiałam, to tak naprawdę nie wiedziały nic o moich problemach
i o tym, co błąka się w czeluściach mojej duszy.
Ponieważ odkryłam zaskakującego odkrycia, z którym było mi
się ciężko oswoić. Nie byłam też pewna, czy to jest to, o czym myślę, dlatego
też zwierzyłam się z moich niepewności Idzie. I teraz zastanawiałam się, czy
dobrze zrobiłam.
Leżałam więc w ciemności, słuchając zacinającego o szyby
deszczu i spoglądając na niewyraźne zarysy mebli, ledwo widocznych w mroku. Pogoda doskonale odpowiadała mojemu stanowi psychicznemu. Zwinęłam się
w kłębek i przykryłam kołdrą po samą szyję, marząc abym obudziła się i żeby to
był tylko zły sen. Żeby moje życie było tak proste, jak tego dnia, gdy szłam z
podniesioną głową u boku Skrzatów ulicami Izmiru. Jak wtedy, gdy byłam po raz
pierwszy na ich treningu; kiedy byłam przy nich zarówno gdy wygrywali jak i gdy
przegrywali, kiedy po przykrej rozmowie telefonicznej z moimi rodzicami, którzy
nagle przypomnieli sobie o moim istnieniu, mogłam się w jednego z nich wtulić,
bo był przy mnie, gdy tego
potrzebowałam. Bardzo chciałam wrócić do czasów, gdy perfidnie sobie ze mnie
żartowali; gdy wmuszali we mnie zrobienie czegoś, robiąc głupie zakłady i gdy
kiedyś wygrałam jeden z nich i wszyscy musieli obiec bełchatowską halę ubrani
jedynie w kąpielówki. Tych nieoczekiwanych napadów nad ranem, gdy ,,byli po
drodze’’ i chcieli sprawdzić, co tam u mnie. Z chęcią wróciłabym do dnia, gdy
byłam chora i nie mogłam nawet wyściubić nosa za drzwi, a oni robili mi zakupy
i spędzali ze mną popołudnia. Tęskniłam nawet za okropnymi obiadami, którymi
próbowali mnie raczyć, za godzinami spędzonymi na grze na Playstation, które on
przynosił ze sobą oraz na próbach nauczenia go kilku piosenek na gitarze. Wiązałam
z nimi tyle pięknych wspomnień i aż żal było mi się od nich odcinać, nie
pozostawiła mi jednak wyboru.
Sama byłam sobie winna. Gdy pewnego dnia poczułam, że
chciałabym spędzać z nim więcej czasu, gdy chodziłam na treningi z myślą, że
znowu go zobaczę, nie byłam pewna co czuję. Dopiero teraz poczułam, że wpadłam
po uszy. Niestety teraz było na to wszystko za późno.
Wyrzucałam sobie, że to wszystko moja wina, sama się
prosiłam. Zapoznałam ją z nimi, zabierałam na wspólne wypady do centrum
handlowego, na treningi. Jej obecność zaczęła mi ciążyć, gdy zobaczyłam jak się
do niego wdzięczy i jak on na nią patrzy. Zaczęłam więc unikać tych spotkań,
ponieważ okropnie mnie raniły. Udawałam, że źle się czuję, że mam dużo do
nauki, że wzięłam nadgodziny w pracy, bo nie mogłam znieść tego, co się między
nimi tworzyło. Z bezsilności chciało mi się płakać. Nie byłam w stanie nic
zrobić, nie mogłam temu zapobiec. Znów w Łodzi czułam się obco. Szłam wielkimi
chodnikami, gubiłam się w tłumie przechodniów, nie mogąc znaleźć sobie miejsca.
Nie miałam do kogo się odezwać . Czułam się tu gorzej, niż w moim rodzinnym
mieście, z którego wyjechałam, aby uciec od problemów. Teraz też miałam taką
ochotę, ale nie miałam dokąd, poza tym zbyt dużo rzeczy mnie tu trzymało. Mimo,
że psychicznie byłam wrakiem, nie mogłam tak po prostu rzucić studiów, pracy,
bo to byłoby jednoznaczne z porażką…
Wiedziała o mnie wszystko a później słodko i niewinnie to
przeciw mnie wykorzystała. Wbiła mi nóż w plecy.
Zwierzyłam się jej ze
wszystkiego, a ona mi go zabrała.
Zabrała mi Aleksa.
*
Zaskoczeni? Spodziewaliście się takiego obrotu sprawy i wyboru siatkarza? Mam nadzieję, że nie, bo przez poprzednie rozdziały chciałam to dobrze ukryć i chyba mi się udało, bo raczej wiązaliście ją z Maćkiem Muzajem lub nawet z Cupkovićem ;)
Ten rozdział dość krótki, ale nie mogłam go dłużej ciągnąć, bo to nie byłoby już to. No cóż, teraz życie głównej bohaterki trochę się pogmatwa. W końcu nigdy nie jest kolorowo.
Dzięki za poprzednie komentarze :)
Aleks?! W życiu bym nie powiedziała, raczej Cupko :D
OdpowiedzUsuńJaki szok! :) Czekam na następną część ;)
Nie, Cupko nie. On w moim opowiadaniu ma już dziewczynę, a za bardzo go lubię jako siatkarza, żeby taką mendę z niego zrobić, co się za innymi ogląda ;)
UsuńMiałam nadzieję, że to będzie Aleks, ale żeby go jakaś Ida kradła Justynie? Tego się zupełnie nie spodziewałam. Biedna Mała. :c Mam nadzieję, że wszystko się jakoś poukłada. Nie mogę się doczekać dalszego ciągu, jak zwykle suuuper rozdział :)
OdpowiedzUsuńE tam, ja wiedziałam, że to będzie Aleks, ale chciałam, żeby była z Muzajem, mimo wszystko. Nadal uważam, że powinna z nim być
OdpowiedzUsuńO nie, czy ja jestem aż tak przewidywalna? Myślałam, że dobrze Aleksa zakamuflowałam ;)
UsuńMimo, że to już czternasty rozdział, to tak naprawdę początek opowiadania, a droga do końca będzie długa i kręta ;) Może nie ty jedna chciałaś, żeby była z Muzajem :D
Czy się poukłada- kiedyś na pewno ;) Ale czy z Aleksem? Ja już wiem, ale wy się dopiero dowiecie ;)
OdpowiedzUsuńCo do Idy, to ta postać będzie się przewijać jeszcze przez niejeden rozdział, więc bliżej ją poznacie.
Masz talent. Przyznaje, że przeczytałem z zaciekawieniem ;)
OdpowiedzUsuńwroclawprzezsiatke.blogspot.com - zapraszam
Dzięki :)
UsuńNadal mam nadzieję, że będzie z Muzajem :d
OdpowiedzUsuńWidzę, ktoś tu chyba bardzo lubi Muzaja ;) Nie powiem wam, jak dalej będzie układać się opowiadanie, ale nie jeden raz się w nim jeszcze ten chłopak pojawi ;)
UsuńMajka z boku podpowiada - Justynka kochanie weź się w garść. Przyjadę zrobimy dziwce jesień średniowiecza a mój braciak będzie twój ;) I tak mam ochotę go kopnąć. Sorki wyruszyłam się normalnie i musiałam to napisać. Dzieki :*
OdpowiedzUsuńUśmiałam się jak to przeczytałam :D Kurczę, moja Justyna faktycznie mogłaby się z Majką zapoznać. Wiesz, w sumie nie należy się mu lanie, skoro i tak nie wie nic o tym, co moja Mała do niego czuje ;p Ale tak profilaktycznie...Czemu nie? Oj, Ida na długo by zapamiętała ten duet ;)
OdpowiedzUsuńJak nie należy ? A wybacz ty jeszcze nie wiesz że Majka ma powody by być na niego zła. Czasem mi się myli skoro mam już coś w przód. Ten duet to było by coś niezapomnianego :D Może coś wymyslimy?
UsuńO, to czekam na kolejne rozdziały, ciekawe czym zawinił ;)
UsuńZastanawiałam się nad tym i może w którymś z przyszłych rozdziałów Majkę wprowadzę ;)
Ja jestem za :D Póki co Aleks już za swoje dostał. I raczej catfightów na tym polu nie przewiduję w najbliższym czasie. Póki co kłótnia w deszczu czy coś w tym stylu. No bo Majka na Kłosa trafić musi w końcu :D Skoro Mała jedzie na trening to Maja przecież tam też może się zjawić :)
UsuńZobaczymy :) Kilka rozdziałów do przodu mam już napisane, ale może gdzieś tam ją wcisnę. Skoro zajmowała się relacją sportową z meczu piłki ręcznej, to czemu nie? Kiedyś się może spotkają ;)
UsuńW takim razie czekam na tą kłótnię w deszczu, czy coś podobnego.
Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Award ,przejdź na mojego bloga i dowiedz się więcej.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńUwielbiam to jak piszesz! :) Biedna Justyna, to okropne co zrobiła Iga! Nie warto się przyjaźnić z takimi ludźmi :) Niech się jakoś pozbiera! :))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;**
+ u mnie siódemka :))
http://bowoczachjestwszystko.blogspot.com/
Dzięki wielkie, fajnie, że ci się podoba :) Taak, nie chciałabym mieć takiej przyjaciółki, choć kiedyś nielojalność mnie z tej strony spotkała ;/
UsuńPozbiera, się pozbiera. Kiedyś :D
Aleks,Aleks everywhere! :P
OdpowiedzUsuńW sensie,że w każdym opowiadaniu ,no
maybevolleylove.blogspot.com
Też to zauważyłam :D W sumie większość opowiadań, na które trafiam tyczą się albo jego, albo Bartka Kurka ;)
UsuńCo zrobisz, chłopak popularny :D
Jejku, nigdy bym się nie spodziewała, że to Aleks!
OdpowiedzUsuńhttp://wspominasz.blogspot.com/zapraszam, opowiadanie z Michałem Kubiakiem w roli głównej
Właśnie o to mi chodziło, miała być to wielka niespodzianka ;)
UsuńZajrzę.
Wiedziałam, że to będzie ALEKS !!!
OdpowiedzUsuńxD
Wszyscy tacy wszechwiedzący jesteście ? :D
UsuńA mieliście odkryć to dopiero w tym rozdziale ;)
Pocieszę Cię :D Ja nie podejrzewałam. Serio serio ;)
UsuńW takim razie jest was już praktycznie po równo ;)
Usuń