III
Dostałam nauczkę, więc pierwsze co zrobiłam, to wyruszyłam
na poszukiwanie jakiegoś notesu oraz długopisu, tak na wszelki wypadek, gdybym
spotkała kogoś znanego. Po udanych zakupach mój brzuch dał o sobie znać, kiedy
przechodziłam obok KFC. Skoro produktów żywnościowych jeszcze nie posiadałam w
domu, zakupiłam sobie mały zestaw z
pepsi i rozejrzałam się za wolnym stolikiem. Szkoda, że nie zrobiłam tego
wcześniej, bo wszystkie były zajęte. Gdy stałam tak z tacą, polując na wolny
stolik ujrzałam, że ktoś do mnie macha. Zobaczyłam wyróżniających się i tak w
tłumie Cupko i Aleksa ( w końcu niewiele osób około dwóch metrów wzrostu)
. Obejrzałam się, myśląc, że może machają do kogoś innego, czym spowodowałam ich
wybuch śmiechu, bo nikogo za mną nie było. Zaczęli coś wołać, ale z powodu
hałasu nic nie usłyszałam. Znów czerwona ruszyłam slalomem między stolikami,
przyciągając wiele spojrzeń. Gdy już w końcu dotarłam, Cupko odsunął krzesło i
uśmiechnął się.
-Głodna? – zapytał. Zaśmiałam się, bo taca była odpowiedzią
na moje pytanie. Usiadłam trochę zakłopotana i podziękowałam. Spojrzałam na ich
tace – oboje zamówili duży zestaw. Trochę zdziwiłam się, że siatkarze, a jedzą
fast-foody. Między kęsami frytek i panierowanych udek z kurczaka, Cupko gadał
jakieś głupoty, a Aleks tylko uśmiechał się, dopowiadał przyjacielowi i patrzył
raz na mnie, raz na niego. Dziwnie było tak z nimi siedzieć, kiedy jeszcze
kilka godzin wcześniej zobaczyć ich mogłam tylko na ekranie komputera czy telewizora
.
Gdy skończyłam swoją porcję, obaj chcieli poczęstować mnie
frytkami, ale podziękowałam. Wyciągnęłam z torebki notes i długopis i
pomachałam im przed oczami. Serbowie uśmiechnęli się i podpisali.
-Siedzimy tu od piętnastu minut a my nadal nie wiemy jak masz na imię – stwierdził Alex patrząc się na mnie. Choć rzadko łapałam z
nim kontakt wzrokowy, bo był chyba dość nieśmiały, to muszę przyznać, że
spoglądanie w jego oczy było dla mnie niezłą próbą charakteru. Choćby nie wiem
jak dobre zdjęcia oglądałam na Internecie, żadne nie oddawało mocy jego
spojrzenia. Z całej siły myślałam o nieodwracaniu wzroku, bo dobrze wiedziałam,
iż moje spotkanie z nimi może być tym ostatnim i chciałam zapamiętać jak
najwięcej szczegółów.
- Justyna. –odpowiedziałam. Serbowie próbowali powtórzyć
moje imię, ale ciągle coś przekręcali, co przyprawiło mnie o ból brzucha,
ponieważ tak śmiesznie brzmiało to w ich ustach.
-Możemy mówić na ciebie J? – zapytał Cupko, wymawiając po
angielsku pierwszą literę mojego imienia. – Jestem Konstantin, ale mów do mnie Cupko, a to Alexandar, ale wyciągając wnioski z faktu, że na tapecie masz jego zdjęcie, pewnie to wiesz. - powiedział, uśmiechając się. Kurczę, faktycznie wiecznie
rozbawiony człowiek. Spędziłam z nimi w sumie już jakieś 20 minut, a z jego
twarzy ani na moment nie schodził uśmiech.
Zauważyłam, że na zewnątrz robi się ciemno. Chłopacy dojedli
już swoje zestawy i zapytali, czy wybieram się do domu. Pytali mnie o miejsce
zamieszkania, co robię w Łodzi i czy wybieram się na któryś z nadchodzących
meczy Skry. Zawiedzeni usłyszeli moją odpowiedź, że jak na razie nie znalazłam
pracy i nie stać mnie na jakieś dodatkowe wydatki, bo nie wiem, czy starczy mi
na jedzenie. Odprowadzili mnie pod sam blok i pożegnali się, a gdy szukałam
kluczy w przepastnej kieszeni płaszcza, Cupko odwrócił się i zawołał.
-Do zobaczenia na meczu!
Poszli zostawiając mnie w wielkim osłupieniu. Doszłam do
wniosku, że i oni jak każdy inny po prostu mnie nie słuchali, gdy mówiłam, że
na żaden mecz się nie wybieram.
*
Wow, na pojawił się juz symboliczny, wiele dla mnie znaczący komentarz! Dziękuję. Wolałabym, żeby było ich więcej,ale to chyba nie zależy ode mnie. Przyjdzie mi prowadzić tego bloga w jakimś ciemnym zakątku, do którego nie zagląda nikt ( a przynajmniej celowo) ;) Posty będą ukazywać się co dwa dni.
Podoba mi się ;) Jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy Justyny, no i czy spotka swoich ulubionych siatkarzy drugi raz ;)
OdpowiedzUsuńlonesome-tears-in-my-eyes.blogspot.com/
OL. ;)
OdpowiedzUsuń