8 stycznia 2013

III

III
Dostałam nauczkę, więc pierwsze co zrobiłam, to wyruszyłam na poszukiwanie jakiegoś notesu oraz długopisu, tak na wszelki wypadek, gdybym spotkała kogoś znanego. Po udanych zakupach mój brzuch dał o sobie znać, kiedy przechodziłam obok KFC. Skoro produktów żywnościowych jeszcze nie posiadałam w domu, zakupiłam sobie mały zestaw  z pepsi i rozejrzałam się za wolnym stolikiem. Szkoda, że nie zrobiłam tego wcześniej, bo wszystkie były zajęte. Gdy stałam tak z tacą, polując na wolny stolik ujrzałam, że ktoś do mnie macha. Zobaczyłam wyróżniających się i tak w tłumie Cupko i Aleksa ( w końcu niewiele osób około  dwóch metrów wzrostu) . Obejrzałam się, myśląc, że może machają do kogoś innego, czym spowodowałam ich wybuch śmiechu, bo nikogo za mną nie było. Zaczęli coś wołać, ale z powodu hałasu nic nie usłyszałam. Znów czerwona ruszyłam slalomem między stolikami, przyciągając wiele spojrzeń. Gdy już w końcu dotarłam, Cupko odsunął krzesło i uśmiechnął się.
-Głodna? – zapytał. Zaśmiałam się, bo taca była odpowiedzią na moje pytanie. Usiadłam trochę zakłopotana i podziękowałam. Spojrzałam na ich tace – oboje zamówili duży zestaw. Trochę zdziwiłam się, że siatkarze, a jedzą fast-foody. Między kęsami frytek i panierowanych udek z kurczaka, Cupko gadał jakieś głupoty, a Aleks tylko uśmiechał się, dopowiadał przyjacielowi i patrzył raz na mnie, raz na niego. Dziwnie było tak z nimi siedzieć, kiedy jeszcze kilka godzin wcześniej zobaczyć ich mogłam tylko na ekranie komputera czy telewizora
.
Gdy skończyłam swoją porcję, obaj chcieli poczęstować mnie frytkami, ale podziękowałam. Wyciągnęłam z torebki notes i długopis i pomachałam im przed oczami. Serbowie uśmiechnęli się i podpisali.
-Siedzimy tu od piętnastu minut a my nadal nie wiemy jak masz na imię – stwierdził Alex patrząc się na mnie. Choć rzadko łapałam z nim kontakt wzrokowy, bo był chyba dość nieśmiały, to muszę przyznać, że spoglądanie w jego oczy było dla mnie niezłą próbą charakteru. Choćby nie wiem jak dobre zdjęcia oglądałam na Internecie, żadne nie oddawało mocy jego spojrzenia. Z całej siły myślałam o nieodwracaniu wzroku, bo dobrze wiedziałam, iż moje spotkanie z nimi może być tym ostatnim i chciałam zapamiętać jak najwięcej szczegółów.
- Justyna. –odpowiedziałam. Serbowie próbowali powtórzyć moje imię, ale ciągle coś przekręcali, co przyprawiło mnie o ból brzucha, ponieważ tak śmiesznie brzmiało to w ich ustach.
-Możemy mówić na ciebie J? – zapytał Cupko, wymawiając po angielsku pierwszą literę mojego imienia. – Jestem Konstantin, ale mów do mnie Cupko, a to Alexandar, ale wyciągając wnioski z faktu, że na tapecie masz jego zdjęcie, pewnie to wiesz. - powiedział, uśmiechając się. Kurczę, faktycznie wiecznie rozbawiony człowiek. Spędziłam z nimi w sumie już jakieś 20 minut, a z jego twarzy ani na moment nie schodził uśmiech.

Zauważyłam, że na zewnątrz robi się ciemno. Chłopacy dojedli już swoje zestawy i zapytali, czy wybieram się do domu. Pytali mnie o miejsce zamieszkania, co robię w Łodzi i czy wybieram się na któryś z nadchodzących meczy Skry. Zawiedzeni usłyszeli moją odpowiedź, że jak na razie nie znalazłam pracy i nie stać mnie na jakieś dodatkowe wydatki, bo nie wiem, czy starczy mi na jedzenie. Odprowadzili mnie pod sam blok i pożegnali się, a gdy szukałam kluczy w przepastnej kieszeni płaszcza, Cupko odwrócił się i zawołał.
-Do zobaczenia na meczu!
Poszli zostawiając mnie w wielkim osłupieniu. Doszłam do wniosku, że i oni jak każdy inny po prostu mnie nie słuchali, gdy mówiłam, że na żaden mecz się nie wybieram. 
*
Wow, na pojawił się juz symboliczny, wiele dla mnie znaczący komentarz! Dziękuję. Wolałabym, żeby było ich więcej,ale to chyba nie zależy ode mnie. Przyjdzie mi prowadzić tego bloga w jakimś ciemnym zakątku, do którego nie zagląda nikt ( a przynajmniej celowo) ;) Posty będą ukazywać się co dwa dni.

2 komentarze:

  1. Podoba mi się ;) Jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy Justyny, no i czy spotka swoich ulubionych siatkarzy drugi raz ;)

    lonesome-tears-in-my-eyes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń