,,Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?''
Carly Rae Jepsen - Call Me Maybe
Chciałam przetrzymać tajemniczego siatkarza w niepewności i
postanowiłam napisać do niego następnego ranka. Wstałam przed siódmą z myślą,
żeby zrobić mu dobry kawał. Siatkarze zapewne nie położyli się wcześnie i o tej
porze śpią w najlepsze, dlatego też utworzyłam nową wiadomość i napisałam.
,,Dzień doberek! Jak tam się spało bydgoskiemu właścicielowi
tego numeru?’’
Odpowiedź przyszła bardzo szybko.
,,Stanowczo za krótko. Nie wiem, czy nie żałować, że dałem
ci ten numer ;)’’
,,Zacząłbyś żałować, gdybym podrzuciła go jakimś hottkom.
Zapewne jest takich wiele’’ –napisałam, śmiejąc się.
,,Oj, chyba muszę uważać ze słowami. Bardzo przywiązałem się
do tego numeru telefonu i nie chcę go w najbliższej przyszłości zmieniać ;)’’
Zanim zastanowiłam się nad odpowiedzią, przyszedł kolejny
SMS.
,,Z drugiej strony ja teraz też mam twój numer i mogę go co
niektórym rozdać, a uwierz, znaleźliby się chętni ;) Jestem w lepszej pozycji,
bo przynajmniej wiem, z kim piszę.’’
Cwany ten siatkarz, nie ma co. Zanim zdążyłam odpisać, przyszła kolejna wiadomość:
,,J
Będziesz dzisiaj na treningu?’’
,,Mam taki zamiar.’’
,,W takim razie się zobaczymy ;)’’
,,Hej! Czyli nie dowiem się, kim jesteś?’’
Nie dostałam odpowiedzi. Fajnie, nadal nie wiedziałam, czyj
to numer...
Ubrałam się i wyszłam
na zakupy. Całą drogę do supermarketu i z powrotem miałam nieciekawe uczucie,
że ktoś mnie obserwuje. Obejrzałam się kilka razy za siebie, ale nie chcąc
wyjść na paranoiczkę zaprzestałam tego. Wiedziałam jednak, że tamten
dziennikarz nie da mi spokoju. Żałowałam, że nikomu o nim nie powiedziałam, bo
gdyby tak… Nie, nie ma co myśleć o takich głupotach i niepotrzebnie się
nakręcać. Gdy zamknęłam drzwi od mieszkania, odetchnęłam z ulgą. Tu byłam
bezpieczna, ale przecież nie mogę przesiedzieć reszty życia w domu. Mimo to,
dziwne uczucie mnie nie opuszczało. Podczas, gdy obiad się gotował, odpaliłam
laptopa i przejrzałam kilka stron, nie znalazłam tam jednak nic ciekawego. Czas
okropnie mi się dłużył i bardzo ucieszyłam się, gdy mogłam po obiedzie ruszyć
na halę. Wcześniej poprosiłam o pomoc przy samochodzie jednego z sąsiadów i
dzięki niemu teraz nie musiałam tłuc się rozklekotanym autobusem.
Machinalnie wbiłam do szatni w Energii ze słowami ,,cześć
chłopaki’’, gdy spostrzegłam tam innych półnagich mężczyzn. Od razu poczułam
gorąco na twarzy, więc musiałam być czerwona jak burak. Nie wiem jakim cudem,
ale pomyliłam wejścia i stałam teraz pomiędzy siatkarzami Delecty. Oni co
prawda początkowo zdziwieni, zaczęli się śmiać z mojego skrępowania.
-Widzę, koleżanka czuje się jak u siebie. – zawołał Wojtek
Jurkiewicz. Gdybym mogła, po jego słowach zrobiłabym się jeszcze bardziej
czerwona, ale kolor mojej twarzy i tak już chyba przekroczył możliwą skalę.
-Przepraszam was bardzo, nie te drzwi. Już wychodzę. –
uśmiechnęłam się z zakłopotaniem. Wybiegłam stamtąd z prędkością światła i tym
razem poszłam od razu na salę, omijając szerokim łukiem szatnię Skrzatów. Gdy
tam weszłam, już się rozciągali. Usiadłam na trybunach, zastrzegając sobie, że
dzisiaj na pewno nie zagram i za Chiny mnie do tego nie przekonają.
Obserwowałam jak grali, gdy podszedł do mnie Andrzej Wrona.
-Koniec zabawy w kotka i myszkę, to ze mną pisałaś. –
powiedział, siadając obok.
-Muszę przyznać, że byłeś jedną z osób, które obstawiałam. –
odpowiedziałam. Zadałam mu pytanie, które mnie nękało:
-Dlaczego zapisałeś mi swój numer?
-Wydawało mi się, że jesteś fajną dziewczyną. Nie znam wielu
takich, które nie bałyby się zagrać z profesjonalnymi siatkarzami i jeszcze ich
ograć. Ja zobaczyłem cię na boisku, od razu pomyślałem : ,,Dziewczyna z
charakterem’’. – zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam. Zastanawiałam się, dlaczego
tak pomyślał. Nigdy nie wydawało mi się, żebym miała w sobie coś takiego –
jeśli jednak tak mnie odbierali nie miałam zamiaru wyprowadzać ich z błędu.
-Nie żebym cię podrywał. To był impuls, a później szkoda
było mi wyrywać kartki z tego twojego notesiku. – uśmiechnął się. Siedzieliśmy
chwilę w ciszy, więc zmieniłam temat.
-Czytam twojego bloga. Świetny pomysł, uwielbiam poznawać
siatkówkę od kuchni. – powiedziałam. Tak szerokiego uśmiechu, jaki wywołała na
jego twarzy ta informacja, nie widziałam chyba jeszcze u nikogo. No, może gdyby
wyłączyć Cupko. Na halę weszła reszta Delecty. Gdy trener machnął do niego
ręką, rzucił:
-Wiesz, gdybyś kiedyś chciała dostać jakieś bilety na nasz
mecz, albo po prostu pogadać, to dzwoń.
I pobiegł do drużyny. Często jednak uśmiechał się do mnie,
kiedy ćwiczył wraz z nimi w odległym końcu sali. Po treningu Cupko i Aleks
odprowadzili mnie do auta, opowiadając o jakiejś świetnej grze na Playstation,
w którą ostatnio nałogowo grali. Słuchając ich, czułam się jakbym szła z dwójką
bardzo wyrośniętych przedszkolaków, którym rodzicie kupili nową zabawkę. W
świetnym humorze wróciłam do Łodzi. Wysiadałam z auta, gdy zobaczyłam srebrną
Skodę. Żołądek momentalnie mi się ścisnął, bo to właściciela właśnie tego auta
nie miałam ochoty już więcej zobaczyć. Szybkim krokiem ruszyłam do klatki i
weszłam do niej. Miałam wrażenie, że serce wyskoczy mi z piersi, gdy długo nie
mogłam znaleźć włącznika światła. W końcu światło zapaliło się, ale to nie ja
się do tego przyczyniłam. Oparty o ścianę, stał znajomy mi już dziennikarz.
Uśmiechał się złośliwie, widząc zapewne przerażenie w moich oczach. ,,Weź się w
garść dziewczyno’’ – pomyślałam, prostując się. Spojrzałam mu prosto w oczy i
zapytałam.
-Czego ode mnie chcesz? -
-Chciałem z tobą porozmawiać po dobroci, to uciekłaś. Może
dzisiaj poszlibyśmy na kawę? – zapytał.
-Żadnej kawy nie będzie. Daj mi spokój, bo zgłoszę na
policję, że mnie nękasz.
Podniósł ręce w geście kapitulacji i zaśmiał się, a mnie przeszedł dreszcz. Nastała upiorna cisza, która wydawała się trwać w nieskończoność. Wciąż
grając pewną siebie, trąciłam go z całej siły ramieniem, ponieważ nie miał
zamiaru umożliwić mi wejścia do windy. Wcisnęłam jej przycisk i obróciłam się.
W moim spojrzeniu chciałam przekazać mu całą złość, jaką czułam. Nie dam
kolejny raz się zastraszyć i zniszczyć życia. Zbyt dużo trudu włożyłam w
odbudowanie siebie, tu w Łodzi. Chwilę jeszcze się na mnie patrzył, ale potem
bez słowa wyszedł w ciemną noc.
W windzie oparłam czoło o zimny metal i poczułam jak łzy
spływają mi po policzkach. Wraz ze słonymi kroplami uciekł cały mój strach.
*
Trzynasty rozdział, a jednak nie taki całkiem pechowy. Powrót wrednego dziennikarza cz. II, może tak powinnam była to nazwać ;) Jeśli chodzi o rozwiązaną zagadkę telefonu, to gdybyście mnie znali, z zamkniętymi oczami moglibyście obstawiać, że będzie chodzić o Wronę, bo znajduje się on na liście moich ulubionych siatkarzy. Zapunktował sobie u mnie faktem, że prowadzi bardzo ciekawego bloga, jeśli jeszcze go nie odkryliście, to żałujcie ;)
Źle wyliczyłam sobie rozdziały i jednak najbardziej przełomowy ( jak do tej pory) nastąpi już w środę. Serdecznie zapraszam :) Wielkie, wielkie dzięki za poprzednie komentarze! Jak je zobaczyłam, to miałam ochotę ucałować was każdego z osobna. Czym innym jest liczba odsłon a realne komentarze. Przy okazji, wielkie dzięki za 2000 wyświetleń. :)
Tak czułam, że to będzie Wrona. ;d Nie wiedziałam, że ma bloga. Moje zycie straciło sens. Można prosić o link? Tak poza tym świetny rozdział jak zawsze! :))
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie :D Twoje życie zaraz nabierze sensu, bo oto link do jego bloga : http://www.delectabydgoszcz.pl/aktualnosci-blog_andrzeja_wrony,304 ;)
UsuńGenialny rozdział!.
OdpowiedzUsuńZapraszam http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/
Dzięki, zajrzę :)
UsuńJak zwykle super! :D Nie spodziewałam się takiego obrotu akcji, myślałam, że tajemniczy właściciel telefonu jeszcze się z nią pomęczy... Ale i tak świetnie. Czekam z niecierpliwością na środę! :)
OdpowiedzUsuńMoim pierwszym zamierzeniem było, żeby faktycznie się z nią pomęczył, ale nie napisałam nic konkretnego, więc wyszło jak wyszło ;)
UsuńSuper rozdział :)
OdpowiedzUsuńSzczerze powiedziawszy, też lubię Andrzej choć nie trafiłam jeszcze na jego bloga. Mówisz (a raczej piszesz), że jest ciekawy? Sprawdzę :D
Czekam na kolejny rozdział ;)
Sprawdź, sprawdź, bo naprawdę jest świetny ;)
UsuńTeż podejrzewałam, że to będzie właśnie Wrona! :)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że prowadzi bloga! Jeśli to nie byłby problem, może podesłałabyś linka? :)
Pozdrawiam :**
+ zapraszam do mnie na szóstkę!
http://bowoczachjestwszystko.blogspot.com
Link podałam w komentarzu wyżej ;)
UsuńOL. ;)
OdpowiedzUsuń