22 stycznia 2013

X

,,Witamy w Izmirze''
I tak oto znajdowałam się w samym sercu Skry Bełchatów. Wszyscy chyba postawili sobie za cel zabawianie mnie, bo zapewniali, że podróż zawsze jest strasznie nudna i muszą mi ją jakoś urozmaicić. Cupko dorwał mój aparat i biegał po autokarze robiąc siatkarzom fotki z zaskoczenia. Coś czułam, że po powrocie do domu będę miała całą galerię zapchaną Skrzatami we wszystkich możliwych ujęciach.
-Głupek. –powiedziałam do siebie, obserwując jego poczynania i uśmiechając się.
-Co powiedziałaś? – usłyszałam głos dochodzący z siedzenia obok. Obróciłam głowę w tamtą stronę i zobaczyłam Aleksa. Myślałam, jak tu delikatnie przetłumaczyć moje słowa na angielski, żeby nie pomyślał, że obrażam jego kolegę.
-Mm. Mówię tak na ludzi, którzy dziwnie się zachowują, ale za to ich właśnie lubię.
-Głupek? – powtórzył moje słowo.  – W takim razie Cupko to faktycznie głupek.
To co powiedział, spowodowało nasz śmiech.
Jechaliśmy i jechaliśmy i w końcu po kilkugodzinnej jeździe byliśmy na miejscu. Swoje pierwsze kroki skierowaliśmy do hotelu. Szłam tak jak krasnal pomiędzy siatkarzami, dodatkowo wyróżniając się swoim ubiorem – cały sztab ubrany był w ciuchy z logiem klubu, w przeciwieństwie do mnie. Gdy wypowiedziałam swoje spostrzeżenia na głos, odpowiedział mi Bąkiewicz, śmiejąc się:
-W takim razie musimy załatwić ci komplet, co byś nie odstawała.

W hotelowej recepcji okazało się, że jest maleńki błąd przy rejestracji. Osoba, która rezerwowała nam pokoje, nie zaznaczyła, że pokój dla mnie miał być osobny i w tej chwili wylądowałam w trójce z Wlazłym i Bąkiewiczem. Sytuacja mało komfortowa. Nie, żebym ich nie lubiła, ale wolałabym być z kimś w bardziej zbliżonym wieku. W końcu Woicki powiedział, że zamieni się ze mną i tym oto sposobem miałam pokój z Cupko i Aleksem. Zastanawiałam się, jak przetrwam z nimi kilka dni.

Rozbiliśmy się w trójki i udaliśmy pod wyznaczone nam numery. Serbowie wręczyli mi klucz, mówiąc abym czyniła honory pani domu. Otworzyłam drzwi i szczerze mówiąc trochę się zawiodłam- sądziłam, że skoro są siatkarzami, to i pokoje będą przestronniejsze, a mimo to niewiele jakością i wielkością odbiegały od tych, w których nocowałam będąc na szkolnych wycieczkach.  Nasz pokój rozpoczynał się maleńkim przedpokojem, z którego można było przejść do łazienki. Po otwarciu drugich drzwi, na wprost zobaczyłam dwa łóżka, trzecie było schowane za rogiem. Dzięki Bogu, przynajmniej one były ogromne. Chłopacy rzucili się na te wybrane przez nich, a mi zostało zająć te niewidoczne od przedpokoju, przy ścianie. Oprócz łóżek i nocnych szafek przy nich,  był tu także dość duży telewizor oraz duża szafa i na tym kończyły się atrakcje. Podążyłam śladem chłopaków i rozpakowałam torbę, po czym włożyłam ją do szafy.  Podróż strasznie mnie wymęczyła i nie chciałam być w skórze chłopaków, którzy mieli jeszcze dziś pójść na trening.
Wyszliśmy z pokoju kierując zwoje kroki w kierunku stołówki. Miałam ochotę na porządny obiad i coś słodkiego, niestety trener pilnował, żeby siatkarze nie otrzymali nic nieodpowiedniego do jedzenia i z tego ostatniego musiałam zrezygnować.

-Nie martw się Mała, później pójdziemy do marketu, później uda nam się coś do hotelu przemycić. – pocieszył mnie Muzaj, widząc moją smutną minę. ,,Mała’’ zastępowało mi teraz imię, wszystkie Skrzaty oprócz Serbów tak do mnie mówiły. Nie miałam im tego za złe, w końcu trochę centymetrów mi brakowało.
Wzięłam od kucharki swoją tacę, uprzednio poprosiwszy o mniejszą porcję, bo siatkarze jedli jak za dwóch. Usiadłam na wolnym miejscu, między Wlazłym i Woickim. Naprzeciwko mnie siedzieli Bąkiewicz, Kłos i Zati.
-Nie dziwię się, że takie chucherko, jak tak mało je. Nie urośniesz. –skomentował zawartość mojej tacy ten ostatni.
Uśmiechnęłam się. Gdybym miała zjeść jego porcję, prędzej bym wybuchła niż to wszystko zmieściła.
Na stołówce było dość cicho, bo wszyscy zajęli się pałaszowaniem.  Byłam troszkę zdziwiona tym faktem, bo rzadko kiedy widziałam Cupko, nic nie mówiącego.
-Mała, a ty masz chłopaka? – wypalił Kłos. Zakrztusiłam się sokiem. Cisza, która przed chwilą mi się podobała, teraz działała mi nie na rękę. Gdy już odzyskałam oddech, spostrzegłam, że wszyscy patrzą się w moim kierunku lub udają, że jedzą i nasłuchują.
-Co? – zapytałam, może mało inteligentnie.
-No chłopaka. Wiesz, chodzi się z nim za rękę, ale można robić też inne rzeczy jak…- Kłos się rozkręcał, więc mu przerwałam.
-Wiem, co się robi z chłopakiem. A czemu pytasz? – przysięgam, że widziałam jak siatkarze strzygą uszami, aby jak najlepiej słyszeć naszą rozmowę.
-Nie no, wiesz. Ciekawi jesteśmy.
-Jacy my?
-No wszyscy. Nawet się o to założyliśmy.
-Założyliście się o to, czy mam chłopaka? – uniosłam wysoko brwi. Kurczę, jak ja mogłam sobie nie zdawać sprawy z tego, że tak mnie perfidnie obgadują, jak mnie nie ma?
-Dokładnie. Teraz chcemy dowiedzieć się, kto wygrał.
-Powiem wam, jak wy mi powiecie o co się założyliście.
-Ach, o takie głupoty. Jak już będziemy wiedzieć, kto przegrał to wtedy ci powiemy.
Boże, po co on w ogóle zadał to pytanie? Czując, że się rumienię, odpowiedziałam:
-Nie, nie mam chłopaka.
W tej chwili usłyszałam krzyki radości. To Muzaj skakał dookoła stołu jak postrzelony. Cupko i Aleks przybili sobie piątkę. Zati też się ucieszył i zawołał:
-Wygraliśmy!  Wiedziałem, że nikogo nie masz! No dobra chłopaki, wyskakiwać z kaski! – zwrócił się do kolegów. Wszyscy zaczęli z kieszeni wyciągać jakieś drobniaki . Co jak co, ale nie spodziewałam się, że w zakładzie brali udział wszyscy. Nawet trener rzucił na stół dyszkę. Posłałam mu pytające spojrzenie.
 - No co? Łatwa kasa, myślałem że wygram. Taka ładna dziewczyna jak ty powinna kogoś mieć.
- Musimy uważać, żeby jakiemuś Turkowi w oko nie wpadła. – rzucił Pliński. Czując, że płonę, odniosłam tacę i ruszyłam do pokoju. Za jakąś godzinę mieliśmy ruszyć na trening – ja oczywiście jako widz, ewentualnie fotograf. Chciałam skorzystać z Internetu, niestety po dotarciu do pokoju zdałam sobie sprawę, że zapomniałam spakować laptopa. Drzwi otworzyły się i pojawił się w nich Cupko.
-Gdzie Aleks?
-Zaginął gdzieś po drodze. – powiedział, dorwał pilota i leżąc obok na moim łóżku, które było ustawione naprzeciwko telewizora, zmieniał kanały. Siadłam obok niego i zapytałam:
-Mogę pożyczyć Twojego laptopa? Całkiem zapomniałam mój spakować, a bez Internetu nie przeżyję.
-Kurczę, gdybym miał to bym ci pożyczył, niestety mój musiałem oddać do naprawy przed wyjazdem.- odpowiedział, patrząc na mnie. Nagle zobaczyłam błysk w jego oku. Uśmiechnął się szeroko i powiedział- Ale czekaj, Aleks ma.
Cupko już rzucił się do szafki nocnej kolegi i zaczął przerzucać w niej rzeczy.
- Nie przestań, nie wezmę tak bez zgody. Będzie zły.– ale on już siedział na moim łóżku i odpalał sprzęt.
-Aleks? Na ciebie? Coś ty. Ja zawsze biorę bez zgody, później trochę sobie gada i daje mi spokój.
Niepewnie zajrzałam mu przez ramię i zobaczyłam, że odpala facebooka.
-Patrzymy na jego konto? Może napiszemy coś do jego fanów? – zapytał, logując się na oficjalny profil Aleksa.
-Skąd znasz jego hasło?
-Jestem nie tylko dobrym siatkarzem, ale i hakerem. – odpowiedział mi. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
-Ty hakerem? W samolocie nie potrafiłeś wpisać prawidłowo swojego hasła na twittera, a niby taki z ciebie geniusz?
-No dobra, znalazłem kiedyś kartkę na której zapisał sobie dane do logowania. Na razie nie zauważył, że je znam, bo pewnie by je zmienił. Daj mi swoją lustrzankę.
Podałam mu ją, a on podłączył ją do laptopa i zaczął przeglądać moją galerię. Patrzyłam, jak kopiował kilka plików na pulpit.
-O, tego właśnie szukałem. – powiedział, wskazując na zdjęcie Aleksa, zrobione jemu i Kłosowi w samolocie. Zostali przeze mnie uwiecznieni, kiedy ucięli sobie małą drzemkę – Karol trzymał głowę na ramieniu Serba i obaj mieli szeroko otwarte usta. Zdjęcie nie mogło niestety oddać, jak głośno chrapali.
-Chyba nie chcesz…- przerwałam wpół zdania, patrząc jak publikuje zdjęcie na facebooku.
-Kurcze, skasuj to. Przecież on nas rozniesie. – powiedziałam, próbując wyrwać mu z ręki myszkę. Zaczęliśmy się o nią szarpać, bo Cupko chował ją przede mną i w chwili, gdy w końcu ją dorwałam, do pokoju wszedł Aleks.
-Co wy robicie? – zapytał i chwilę później siedział obok mnie, patrząc na swój oficjalny profil na którym z prędkością światła zbierało lajki zdjęcie dwóch śpiących Skrzatów.  Popatrzył na myszkę, na mnie, na laptopa, jeszcze raz na mnie i na Cupko. Ten, wiedząc co zaraz usłyszy, zaczął coś mówić po serbsku. Jego kolega odpowiedział mu w tym samym języku, a ja siedziałam jak głupia nie rozumiejąc ani słowa. Aleks miał naprawdę nieciekawą minę, ale po chwili popatrzył na mnie i zmienił mu się wyraz twarzy.
-To był twój pomysł? – zapowietrzyłam się, bo z jego pytania wyłapałam, że Cupko całą winę zrzucił na mnie. Już miałam odpowiedzieć, gdy uśmiechnął się i znów się odezwał. – Świetne ujęcie. Czemu mi go wcześniej nie pokazałaś?
Kopara mi opadła. Spodziewałam się raczej ostrego ochrzanu a nie pochwały za efekty używania mojej lustrzanki. Nie odpowiedziałam, bo do pokoju wpadł Kłos. Kiedy on i Aleks rozmawiali, Cupko powiedział mi do ucha:
- Mówiłem, że cie lubi.
*
Dzisiaj wyjątkowo nie mam nic do powiedzenia :) Mam nadzieję, że rozdział się spodobał.

4 komentarze:

  1. Świetnie napisane :D Rozbawiłaś mnie tą końcówką normalnie. Wyobraziłam to sobie aż ;) Zapraszam do siebie na trójeczkę. xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, uwielbiam Cię po prostu! :D
    Te akcje w stołówce i ich sypialni - po prostu super ci wyszły :)
    A tak na marginesie, to chętnie zobaczyłabym to zdjęcie z Karolem ;)
    Pozdrawiam, Misu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Supper! Strasznie podoba mi się twoje opowiadanie. Rzadko kiedy usmiecham sie do komputera, ale czytając twojego bloga, non stop xDDDDDD

    OdpowiedzUsuń