12 stycznia 2013

V

Sytuacja trochę mnie chyba przerosła. Stałam w kolejce obcych ludzi, aby móc zając swoje miejsce w bełchatowskiej hali Energia, czułam się jednak bardzo nieswojo. Mimo, iż przyzwyczaiłam się to życia w samotności, patrząc na te wszystkie ładne dziewczyny pomalowane w klubowe barwy Skry, zaopatrzone we wszelkie możliwe gadżety związane z tą drużyną, ubrana w ciemne dżinsy i szary sweter oraz ciepłe botki wyglądałam przy nich jak szara myszka. W sumie nie zdziwiłam się, że nigdy nikogo nie miałam, skoro w tłumie niczym się nie wyróżniałam.  A, przepraszam, tu jednak było inaczej. W sektorze byłam jedną z niewielu osób ubranych w normalne ciuchy. Taki już mój los, odstawać od grupy.

 Spoglądałam na rozciągających się siatkarzy i wyciągnęłam aparat. Kiedyś zainwestowałam w lustrzankę z myślą, że gdy wyjadę na studia będę chodzić na mecze, a moje pamiątkowe zdjęcia musiały być świetnej jakości. Zanim mecz się zaczął, zdążyłam zrobić już po kilkanaście zdjęć każdemu z zawodników.
Przyglądałam się właśnie Serbom, gdy Cupko odwrócił się i mnie zauważył. Uśmiechnął się szeroko, szturchnął Aleksa i pomachali mi. Odmachałam. Dziewczyny siedzące w moim rzędzie zaczęły coś między sobą szeptać, patrząc się na mnie, ale nie interesowało mnie to.

Mecz zawodnicy Skry rozegrali świetnie. Zmiażdżyli przeciwnika, wygrywając 3:0. Moją radość z oglądania tego spotkania na żywo trochę popsuł fakt, że raz znalazłam się na telebimie i ku mojemu przerażeniu, kamerzysta bardzo dobrze się bawił, wypróbowując moją cierpliwość i nagrywając do aż do chwili, gdy schowałam twarz w dłoniach. Brakowało mi też głosów komentatorów, które zawsze towarzyszyły meczom oglądanym w telewizji.

Po spotkaniu, wyciągnęłam z torebki notatnik, który kupiłam w dniu, gdy poznałam Serbów i ruszyłam polować na siatkarzy. Niestety, nie zdążyłam złapać Michała Winiarskiego, Wytze Kooistry, oraz obydwu Pawłów. Troszkę nieszczęśliwa, wychodząc zaopatrzyłam się w gazetę Skry i ruszyłam do auta. 

Zdezorientowana zaczęłam rozglądać się po parkingu, bo totalnie zapomniałam, gdzie zaparkowałam. W pewnej chwili wyszłam obok autobusów siatkarzy. Ochroniarze właśnie mieli mnie wygonić, gdy zza autokaru wyskoczył Atanasijević i powiedział im, że ,,jestem jego przyjaciółką’’. Podszedł do mnie i zaprowadził do reszty siatkarzy, oraz zapoznał mnie z nimi. Niektórzy rozpoznali mnie, bo jakieś pół godziny wcześniej żebrałam u nich o zdjęcia i autografy. Uzupełniłam swoją kolekcję, ponieważ byli tam też ci siatkarze, których nie zdążyłam złapać od razu po meczu. Cupko na mój widok podbiegł i mocno mnie uściskał. Musiało to bardzo komicznie wyglądać, bo różnica wzrostu między nami była ogromna, więc musiał się bardzo schylić, żeby nie skręcić mi karku. Siatkarze byli dla mnie bardzo uprzejmi. Usłyszawszy, że był to mój pierwszy mecz na żywo, zapytali mnie o wrażenia. Śmiali się też, że Cupko dużo o mnie mówił na treningach, włącznie z tym że z Aleksem zafundowali mi bilet na to spotkanie. Z tego o czym mówili, wywnioskowałam że na przyszłość muszę być uważniejsza, jeżeli chodzi o rzeczy o których rozmawiam z Serbami, bo okazało się, że nagle wszyscy wiedzą co sądzę o poszczególnych siatkarzach i klubach. Chłopacy wiedzieli nawet, gdzie mieszkam, co troszkę mnie przeraziło. Załatwili z trenerem, że będę mogła przyjść na których z ich treningów i zobaczyć jak one wyglądają. Dużo rozmawiałam z Maciejem Muzajem, bo był on ode mnie tylko rok starszy.  Zagadka potrąconego olbrzyma, na którego wpadłam jakiś czas temu się rozwiązała, bo Muzaj sam zaczepił mnie pytając czy nadal lubię od czasu do czasu na kogoś ,,wpaść’’. Próbował nawet wyciągnąć ode mnie numer telefonu, ale kiedy zaprotestowałam, śmiejąc się odpowiedział, że i tak załatwi go sobie od któregoś z Serbów. Karol Kłos także poparł kolegę, a mi przed oczami stanęła perspektywa budzenia się w środku nocy, gdy zawodnicy dla żartu będą do mnie wydzwaniać. Pogroziłam Cupko i Aleksowi palcem, oraz pożegnałam się, bo robiło się już ciemno, a ja nadal nie wiedziałam, gdzie stoi moje auto.

Ponieważ parking opustoszał, ruszyłam ku mojej bryce wraz z Michałem Bąkiewiczem, bo jego auto stało niedaleko. Powiedziałam mu , że jestem obrażona bo nie wybrał mojej pracy, którą zrobiłam na jeden z wielu urządzonych przez niego konkursów. Bąku stwierdził z błyskiem w oku, że najwidoczniej były lepsze, na co odwróciłam się do niego plecami. Śmiejąc się z mojego udawanego focha, wsiedliśmy do swoich aut i odjechaliśmy każde w przeciwnym kierunku.

W domu pierwsze co zrobiłam, to podłączyłam mój aparat do telewizora i na dużym ekranie oglądałam efekty mojej twórczości. Będąc na meczu skupiałam się na każdym ujęciu, żeby zdjęcia wyszły idealne. Zawsze kochałam fotografię, niestety nie dysponowałam odpowiednim sprzętem, a zdjęcia robione aparatem 3.2 piksela nie mogły się równać z tymi z lustrzanki, ostrymi jak żyletka. Zadowolona ze swojej pracy pomyślałam nad wrzuceniem zdjęć na swojego bloga, ponieważ chciałam podzielić się nimi ze światem. Odpaliłam tumblr.com, zalogowałam się i po krótkiej pracy w programie graficznym kilka zestawów zdjęć było już gotowe. Grafika była moją kolejną pasją, na której pielęgnację  w szkole średniej nie miałam zbyt wiele czasu, zawalona nadmiarem nauki i ambicji rodziców. Kiedyś zastanawiałam się, czy wybrałam medycynę, bo tak chciałam, czy z powodu niespełnionych marzeń mojej mamy. Za naciskanie na mnie w kwestii studiów nie miałam pretensji,  chciała przecież dla mnie jak najlepiej, żebym nie musiała pracować tak ciężko, jak ona. Poparłaby każdy z wybranych przez mnie kierunków, sama zdecydowałam się właśnie na ten.

Moje zamyślenia przerwało pojawienie się pierwszych notek – ktoś polubił moje zdjęcia. Rozesłałam linki do strony kilku fan clubom, które śledziłam na facebook’u oraz na twitterze do Aleksa- kiedy dowiedział się, że mam konto na tym portalu i followuję go od długiego czasu, obiecał także obserwować moje posty. Pomyślałam więc, że i on i inni siatkarze mogliby chcieć zobaczyć zdjęcia, jakie im zrobiłam.
Zamknęłam laptopa i zabrałam się za studiowanie notatek z wykładów. Rzeczy, które braliśmy były cholernie ciężkie, ale jak to ktoś kiedyś powiedział, ja zawsze miałam głowę do nauki. Nagle spośród notatek wypadła mi mała kartka. Przypomniałam sobie, że podał mi ją siedzący koło mnie chłopak, po tym jak zobaczył jak notuję słowa wykładowcy długopisem Skry Bełchatów. Na kartce napisał mi adres, gdzie mogłabym pograć w siatkę dla zabicia czasu. Postanowiłam pójść tam następnego dnia po wykładach, bo naprawdę brakowało mi gry.

Może nigdy nie byłam jakimś talentem siatkarskim, ale była to dla mnie prawdziwa pasja. W czasie, gdy ludzie z mojego rocznika pili i palili, ja wraz z przyjaciółkami chodziłam grać. Kilka minut obcowania z piłką było jak balsam dla mojej duszy, po takim ,,treningu’’ myślało mi się łatwiej, miałam siły i chęci, aby przenosić góry i stawiać czoło przeciwnościom losu. Odkąd wyjechałam z mojego miasteczka, kontakt z piłką miałam tylko, gdy wyciągałam ją z auta po przeprowadzce – planowałam zabrać ją na któryś z meczy, aby i na niej pojawiły się autografy.

Nauka zabrała mi dość dużo czasu i przyprawiła mnie o senność, dlatego też odłożyłam notatki na biurko, wykąpałam się i ubrana w łaciatą pidżamę wskoczyłam do łóżka. Na następny dzień, którym była sobota, miałam bogate plany.
*
Dzisiaj dość długi rozdział. Planowałam podzielić go na dwa, ale później stwierdziłam, że głupio byłoby tak zrobić. Dziękuję wszystkim, którzy skomentowali ostatni post, bo szczerze mówiąc ( albo pisząc ;) ) myślałam, że może moje opowiadanie jest tak banalne, że aż szkoda czytać. ;) 

5 komentarzy:

  1. Oooo Maciek Muzaj <3 Miło, że chłopaki tam miło ją przyjęli. Jestem ciekawa co będzie się działo jak ona pójdzie na te zajęcia z siatki :D No i nie moge się doczekać treningu Skrzatów :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://lonesome-tears-in-my-eyes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nudne? Coś ty, mi bardzo przypadło do gustu ;)
    Czyżby Cupko miał coś do naszej Justyny? Się okaże ;>
    Pozdrawiam, Misu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do siebie na nowy rozdział http://setball-for-hope.blogspot.com/ :*

      Usuń
  3. dodaje do ulubionych :)

    maybevolleylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń