28 lutego 2013

XXIX


,,Proszę barmana o kolejne whisky

Wciąż trzymam się tego i nie pamiętam w ogóle

Jak bardzo to boli, gdy Ciebie nie ma.
Włącz muzykę trochę głośniej
Po prostu muszę ominąć godzinę północy 
Może jutro już tak nie będzie
Nie będzie tak ciężko''

Christina Aguilera - Just a fool


Zamknęłam za nami drzwi i rzuciłam klucze na szafkę. W zamyśleniu pomogłam małemu ściągnąć plecak z Kubusia Puchatka, włączyłam mu telewizor i podczas, gdy oglądał ,,Pingwiny z Madagaskaru’’ przygotowałam nam kolację. Nim się obejrzałam, siedzieliśmy już oboje w pidżamach. Zegarek wyświetlił godzinę 21:25. Zastanawiając się, gdzie tak długo podziewa się Daria, rozłożyłam Maćkowi kanapę i poszłam do pokoju, zostawiając zapaloną tylko lampę na stoliku. Prawie przysnęłam, gdy usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. W futrynie pojawiła się Daria.
-Jestem. Jak tam dzień spędzony z dużym i małym Maćkiem? Nie było tak źle, prawda? Sprawdziłam, na szczęście go nie zgubiłaś. Na poturbowanego też nie wygląda.  – uśmiechnęła się, rzucając się do mnie na łóżko.
-Średnio. Spotkałam Idę w parku. Bujała dziecko.
-Wydrapałaś jej oczy? – zapytała całkiem poważnie.
-Niee, co ty. Pogadałyśmy i wszystko sobie wyjaśniłyśmy. Przynajmniej nie muszę już chować się za krzakami przechodząc obok domu jej rodziców, w obawie, że ją spotkam.
-Dobra, dobra. I tak nie wierzę w tą odmianę o sto osiemdziesiąt stopni. A co tak oprócz tego robiłaś? Robiliście. – poprawiła się, przewracając w moją stronę.
-Byliśmy na placu zabaw, w kinie i tak pochodzić.
-To tyle? – jęknęła zawiedziona. Wbiłam wzrok w sufit.
-No niby nie. Maciek się we mnie zakochał. – westchnęłam po chwili. Zdanie, które wypowiedziałam spowodowało taki wybuch radości mojej współlokatorki, że bałam się, że zaraz wpadniemy do sąsiadki z dołu. Zaczęła rzucać po moim łóżku jak ryba wyjęta z wody. Przestała, kiedy zobaczyła, że do niej nie dołączyłam.
-Czekaj, czekaj. Czemu się nie cieszysz? – uśmiech znikł z jej twarzy, kiedy na nią popatrzyłam. – No nie, chyba nie powiesz mi, że go spławiłaś?
Chwila spoglądania w moją twarz utwierdziła ją w tym przekonaniu.
-Czyli go spławiłaś.
-Daria, ja nie chciałam. – jęknęłam, kiedy położyła się obok mnie na wznak i wraz ze mną spoglądała na sufit. – Po prostu tak jakoś wyszło.
-To co ty mu odpowiedziałaś? – zapytała głosem wypranym z emocji.
-Bo on tak wyskoczył z tym jak Filip z konopi. Widziałam, że chce mi coś powiedzieć, no ale bym nie pomyślała, że będzie to właśnie to. Tak mnie zatkało, że zaczęłam dukać coś bez sensu i w końcu zwiałam, mówiąc mu, praktycznie zza drzwi klatki, że muszę to przemyśleć. Jestem beznadziejna.
-Zgadzam się w stu procentach. Nie wiedziałam, że przyjaźnię się z największą idiotką pod słońcem.
-Daria, przestań.
-Co przestań! Koleś jest jak twoja prawa ręka, na każde Twoje skinienie, a ty tak po prostu go spławiasz? Sama mówiłaś mi kiedyś, że Cupko i reszta spekulowali na temat tego, co do ciebie czuje, myślałam, że masz tego świadomość. Może jeszcze rąbnęłaś mu gadkę typu: ,,Zostańmy przyjaciółmi’’, co? – wyrzucała z siebie nerwowo zdanie po zdaniu.
-Nie, w sumie niewiele powiedziałam. Nie byłam w stanie. Zrobiłam tylko ten odwrót uciekiniera.– przełknęłam ślinę.
-A pomyślałaś, jak on się teraz czuje? – zapytała, odwracając się w moją stronę. – Co teraz?
-Nie wiem czy będzie chciał ze mną gadać po tym wszystkim. Kiedy mu odpowiedziałam niby się trzymał, ale widziałam, że go to zabolało. – odpowiedziałam, patrząc na nią. – A co miałam zrobić? Gdybym była pewna, że coś do niego czuję, to na pewno bym nie odprawiała go z kwitkiem. Nie mogę przecież udawać, że go kocham, bo to zrani go jeszcze bardziej. Nienawidzę samej siebie.
-Czyś ty zgłupiała? Dziewczyno, kiedy ty sobie wreszcie wybijesz Aleksa z głowy? Wydaje mi się, że doszłaś już do tego, że nie jest ci pisany, tak? Kto z nas obu jest mądrzejszy? Do tej pory sądziłam, że ty, ale najwidoczniej tak nie jest.  – podniosła trochę głos, ale ucichła przypominając sobie o śpiącym dziecku. – Pod nosem masz ideał faceta, czego jeszcze szukasz? Kiedy w końcu uświadomisz sobie, że to jest właśnie Twoja druga połówka? Powiedz mi, jak kobieta może przyjaźnić się, tylko przyjaźnić się z facetem i nie czuć do niego nic więcej? Pomyśl, czy jest w Twoim życiu ktoś taki, kto jest przy Tobie, niezależnie od wszystkiego? Nie mówię tu o sobie. Idę spać. A ty leż tu i zastanów się, czy to, co nazywasz przyjaźnią, faktycznie nią jest.
Zamknęła ze sobą drzwi, zostawiając mnie z moimi myślami. Czekała mnie kolejna nieprzespana noc. Hej, suficie, może mi pomożesz? Daj jakiś znak, cokolwiek, nakieruj mnie, żebym każdą kolejną decyzją nie raniła tych, którzy są mi najbliżsi. 
*
Tydzień życia na automacie. Jedzenie, picie, spanie i powtarzamy od początku. Kilka przymusowych rozmów i wyjść po zakupy. Jakiś serial, słuchawki na uszy i odcięcie od świata. Rzeczywistość zaczęła mnie przytłaczać. Po raz kolejny odtwarzałem w piosenkę ,,I Will Follow You Into The Dark’’ grupy Death Cab for Cutie. Piękna piosenka o miłości połączona ze smętną melodią i tematyką idealnie teraz mi pasowała. Właśnie doszedłem do wniosku, że jestem idiotą, kiedy drzwi do mojego pokoju otworzyły się. Już miałem odprawić z kwitkiem Łukasza lub ewentualnie Piotrka, którzy ze mną mieszkali, jednak przybysz był dla mnie kompletną niespodzianką. Osoby, która pojawiła się w drzwiach, naprawdę się nie spodziewałem.
-Tato? Co ty tutaj robisz? – zapytałem, ściągając słuchawki. Mój rodziciel omiótł wzrokiem pokój, który był w opłakanym stanie. Nie, nie było tak źle. Ot połowa szafy na podłodze i jakieś drobiazgi.
-Zbieraj się Maciek. I ubierz się normalnie. – powiedział, spoglądając na moją poplamioną koszulkę z logiem Supermena.  – Jedziesz do nas na obiad. Bez dyskusji.
Ociągając się, przebrałem koszulkę i w ciszy dojechaliśmy do naszego domu. W jadalni przy dębowym stole, przystrojonym w biały obrus i bukiet świeżych kwiatów, oprócz mojej matki zobaczyłem także Mariusza Wlazłego.
-A ty co tu robisz? – zapytałem. Moje nieużywane od tygodnia szare komórki podniosły bunt, gdy próbowałem to wszystko jakoś ogarnąć. Prawda powoli zaczęła do mnie docierać. – No nieee. Kto wam doniósł? Zugaj?
-Synku, my się po prostu o  ciebie martwimy. Słyszeliśmy okrojoną wersję tego wszystkiego, powiedz nam dokładnie co się stało, to ci pomożemy. – odezwała się mama z zatroskaniem na twarzy. Ja jednak nadal stałem w drzwiach. Mariusz taksował mnie wzrokiem, a po chwili odezwał się.
-Moglibyśmy zostać sami? – na te słowa mama zerwała się z krzesła, mrucząc pod nosem, że zaraz przyniesie nam kawy i zamknęła z drzwi, po drodze zabierając ojca. Usiadłem na krześle obok kapitana i westchnąłem głośno. – Spowiadaj się Maciek. Nie zaprzeczaj tylko, bo widzę w jakim jesteś stanie. Z tego co wiem, to wyznałeś Małej swoją miłość, tak? Chyba nie rzuciła ci się na szyję?
-No nie bardzo. Tylko się ze mnie nie śmiej, nie zniosę tego.– odpowiedziałem patrząc na jego splecione na stole dłonie.
-Nie mam najmniejszego zamiaru się z ciebie nabijać Młody. Przyszedłem ci pomóc. Jak ty jej to zakomunikowałeś? Nie mogło być chyba aż tak źle?
-No normalnie, prosto z mostu jej walnąłem. Nie chciałem bawić się w półsłówka i robić z siebie głupka czy romantyka Chociaż wyszło jak zawsze. Przecież jak ja jej to powiedziałem, to oczy miała jak spodki. Zgarnęła dzieciaka i zwinęła się do domu. Jestem idiotą.
-Jakiego dzieciaka?
-Maćka, siostrzeńca Darii. Byliśmy z nim na placu zabaw.
-Może musiała się z tym oswoić? Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale może po prostu się tego nie spodziewała? Cały czas postrzegała cię jak przyjaciela przecież. – przerwał, gdy drzwi otworzyły się i weszła moja mama, z dwiema filiżankami. Łyknął aromatycznego napoju i kontynuował. – Rozmawiałeś z nią chociaż?
-Chciałem, ale głupio mi tak było. Nie będę przecież udawał, że jest jak dawniej, prawda? Ona sama też chyba tak sądzi, skoro się nie odezwała.
-Maciek, to ty jesteś facetem. Kochasz ją, to o nią walcz. Ta sprawa z Aleksem to już chyba przeszłość?
-Też tak myślałem, ale teraz nie jestem tego taki pewny. – wbiłem wzrok w filiżankę. Kawa pięknie pachniała, jednak nie miałem najmniejszej ochoty na jej wypicie. W ogóle na nic. – Tak naprawdę z nią o tym nie rozmawiałem. Chyba po plamie, jaką dałem rozpowiadając wszystko na prawo i lewo, wolała się już tym ze mną nie dzielić.
-Leć do niej. Wiesz co, podwiozę cię. Nie możesz tak tego zostawić, bo się zmarnujesz. Sezon się zacznie, a zamiast dobrego siatkarza będziemy mieli wrak człowieka. – powiedział, próbując mnie rozbawić i prawie siłą zaciągnął mnie do samochodu. Pokonaliśmy drogę do Łodzi bardzo szybko. Znów znalazłem się pod tym blokiem. Zadzwoniłem domofonem, dziękując, że nikt nie zapytał, komu otwiera.  Wszedłem na jej piętro po schodach, odwlekając chwilę w nieskończoność. Zapukałem w jej drzwi i czekałem. Miałem już uciec, zanim otworzy, gdy usłyszałem zgrzyt przekręcanego zamka. W drzwiach jednak zamiast brązowookiej zobaczyłem niebieskooką blondynę.
-Daria? Jest może Justyna? Chciałem z nią pogadać. – zapytałem. Dziewczyna zmarszczyła brwi, nim odpowiedziała.
-Przykro mi, ale jej nie ma.
-A kiedy wróci? Na długo wyszła?
-Maciek, ona nie wróci. A przynajmniej nie dzisiaj. Wyjechała.
-Jak to wyjechała? – wyszeptałem, opierając się o futrynę. Świat zawirował mi przed oczami i momentalnie zrobiło mi się niedobrze. Czyli wszystko stracone. Wybiegłem z klatki, nie czekając na jej dalsze wyjaśnienia.
Znowu to zrobiła. Uciekła, kiedy wszystko wokół odwróciło się do góry nogami. Nie mogę w to uwierzyć.
-Jak tam? - zapytał Wlazły, podczas gdy próbowałem zapiąć pasy w jego aucie. Nie odpowiedziałem, wciąż mocując się z mechanizmem.- Czyli nie najlepiej.
-Wyjechała. Rozumiesz to? Po prostu bez słowa wyjechała! - smutek i szok zastąpiła dzika furia. - Wiecznie to robi. Zawsze jest biedną, niczemu winną dziewczyną, potrzebującą wsparcia i pomocy. Cholera, przecież świat nie kręci się wokół niej!
W końcu zapiąłem te przeklęte pasy po czym wbiłem wzrok w przednią szybę, spoglądając jak szybko oddalamy się od jej bloku. Chyba długo tutaj nie zawitam, przestałem wiązać z tym miejscem dobre wspomnienia.
-Może i nie cały, ale Twój na pewno. - powiedział, kiedy złapaliśmy kontakt wzrokowy. W odpowiedzi prychnąłem tylko.
Jechaliśmy w ciszy, aż dojechaliśmy do mojej dzielnicy. Mariusz wyłączył silnik i spojrzał na mnie, kiedy wysiadałem.
-Dzięki za podwózkę. - mruknąłem. 
-Trzymaj się. - patrzyłem jak odjeżdża i zacząłem mimowolnie zastanawiać się, gdzie jest teraz Mała. W tej chwili byłem na nią tak zły, że w mojej głowie zawitała myśl, iż dobrze zrobiłem tak po prostu ignorując wyjaśnienia Darii. Jest jej przyjaciółką, dlatego też nie powiedziałaby mi prawdy. Zawsze będzie jej bronić, niezależnie od sytuacji, prawda? Z resztą ja sam też tak do tej pory robiłem.
O ile moje życie byłoby prostsze, gdybym nigdy jej nie poznał. Gdybym się z nią nie zaprzyjaźnił, nie lgnął do  niej każdym skrawkiem ciała. Gdyby to nie mi, a komuś innemu powiedziała o swojej miłości do Aleksa, gdybyśmy nie siedzieli w tym razem. Jak pięknie i łatwo mogłoby być, gdybym w telefonie nie miał jej numeru, gdybym nie wiedział o jej istnieniu i mógł szukać dziewczyny wśród tych, które przychodziły na mecze lub mieszkały w pobliżu. Byłbym nadal zrównoważonym psychicznie Maćkiem, interesującym się tylko i wyłącznie siatkówką. 
Czy ktoś mógłby tak po prostu wymazać mi to z pamięci?
*
Nie bijcie, nie bijcie! Tak to sobie zaplanowałam, przepraszam. 
Mogę Wam tylko zdradzić, że perspektywa Maćka jest moją ulubioną, dlatego też nie zamierzam tak szybko z niej rezygnować ;)
Nie jestem pewna jak to  podzielę, ale w kolejnych rozdziałach znajdą się w końcu dokładne wyjaśnienia i rozmowy z odpowiednimi osobami.
A co będzie później? Zobaczymy ;)


20 komentarzy:

  1. ojojoj, się porobiło. Ale rozumiem Justynę. Też mam przyjaciela-chłopaka i nie wyobrażam sobie, żeby mógł mi tak prosto z mostu powiedzieć mi , że się we mnie zakochał. Bynajmniej ta ucieczka mi się nie podoba. J nie powinna tego robić, to nie jest dobre rozwiązanie. Ale każdy z nas ma czasami ochotę uciec od wszystkich problemów i na spokojnie sobie wszystko przemyśleć :)
    Mam nadzieję, że Justyna tak zrobi i nie będzie ignorować Maćka. Powinna mu powiedzieć nawet najgorszą prawdę.
    Czekam na kolejny rozdział, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, mogę Was zapewnić, że z nim pogada. Ona sama zdaje sobie sprawę z tego, że ucieczka to nie rozwiązanie. A co mu powie, kiedy i jak, to niedługo się dowiecie. ;)

      Usuń
  2. Nieeee, dlaczego to zrobiłaś? :( Biedny Maciek.
    Niby rozumiem Justynę, bo jeśli go nie kocha to lepiej, żeby nie wodziła go za nos, ale come on, nie rozumiem jak można NIE KOCHAĆ MUZAJA, toż to ideał jest :D
    Mam nadzieje, że jeszcze się to wyjaśni jakoś :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak można go nie kochać, naprawdę.
      Moja Justyna zaczęła jednak żyć własnym życiem, może postradała zmysły? ;)
      Wyjaśni, wyjaśni. Jak nie w następnym, to kolejnym. Na 100%.

      Usuń
  3. Znowu nic nie wiem! :P I chcę już sobotę żeby wiedzieć więcej :P Biedny Maciej :/ Wiadomo że to dla Małej nie łatwe ale jak Szampon trafnie zauważył Aleks to niestety stracona partia. A szkoda , bo Ida jest gupia!

    xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupia, nie głupia, to ona teraz jest z Aleksem i trzeba to zaakceptować. Jak to się mówi, widziały gały co brały ;)

      Usuń
  4. no tego, że tak po prostu zwieje to się nie spodziewałam. Ona z resztą też, więc nie dziwi mnie Jej reakcja. Oby Maciek nie zrezygnował i walczył o Małą:)
    pozdrawiam
    http://www.niedostepni-dla-siebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tej spektakularnej ucieczki - w następnym rozdziale wszystko się wyjaśni ;)

      Usuń
  5. No weź ona wyjechała dlaczego i gdzie?Czy oni po prostu nie mogą być razem; D MI perspektywa Maćka bardzo przypadła mi do gustu ,czekam na kolejny ; ]]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie kolejny ci się spodoba, bo od początku do końca będzie to perspektywa Małej i wniesie dużo wyjaśnień do opowiadania ;)

      Usuń
  6. to Maciek czy Aleks ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam Twoje pytanie ;)
      Jeśli chodzi o przedstawioną w rozdziale perspektywę, to należy ona do Maćka. Operuję dwiema : głównej bohaterki i jego, nikogo więcej.
      A jeśli jednak chodzi ci o to, z kim będzie Mała, to tego jeszcze nie wyjawiłam, niedługo sami się dowiecie ;)

      Usuń
  7. Robi się ciekawie ;) Zaskoczenie dla mnie, że wyjechała (ale chyba wiem że nie przez niego :D ) ale napewno wróci ;)
    Pozdrawiam i czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, nie mogę nic potwierdzić ani niczemu zaprzeczyć, ale wszystko stanie się jasne w kolejnym rozdziale ;)

      Usuń
    2. Zapraszam na blog mojej przyjaciółki, która pisze o mnie i o Bartoszu Kurku http://justdrreamsandrealy.blogspot.com/ :D

      Usuń
    3. Dobrze, że moje nie są aż tak kreatywne ;). Zajrzę.

      Usuń
  8. Już wtedy jak odpisałaś mi na komentarz wiedziałam, że coś się święci. Wiedziałam, no po prostu wiedziałam, że Mała nie zniesie myśli, że MAciek ją kocha. Kurde. Mam nadzieję jednak, że Mała wróci i jakoś się dogadają. Oby. Nie mogę doczekać się soboty. CZEKAM. Jestem tylko ciekawa, dlaczego Mała wyjechała. To z powodu MAćka, a może nie...??? ^^ Kurde, trzymasz mnie w niepewności xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chodzi moja droga ;) Ale wszystko, dokładnie wszystko wyjaśni się w dwóch kolejnych rozdziałach. Mam dość ciągnięcia pewnych rzeczy w nieskończoność, bo boję się, że wkrótce zacznie to przypominać Modę na Sukces ;)

      Usuń
  9. No niee! Justyna wracaj do Łodzi, ale to już! :D
    Biedny Maciek, tak mi go szkoda... Oby znalazł J., bo chyba muszą coś sobie wyjaśnić ;P
    Zapraszam do siebie na http://magia-rubinu.blogspot.com/ na nowy rozdział. Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chyba, tylko na pewno muszą ;) Spokojnie, już jutro nadchodzi rozdział XXX ;)

      Usuń