,,Proszę barmana o kolejne whisky
Wciąż trzymam się tego i nie pamiętam w ogóle
Jak bardzo to boli, gdy Ciebie nie ma.
Włącz muzykę trochę głośniej
Po prostu muszę ominąć godzinę północy
Może jutro już tak nie będzie
Nie będzie tak ciężko''
Christina Aguilera - Just a fool
Zamknęłam za nami drzwi i rzuciłam klucze na szafkę. W
zamyśleniu pomogłam małemu ściągnąć plecak z Kubusia Puchatka, włączyłam mu
telewizor i podczas, gdy oglądał ,,Pingwiny z Madagaskaru’’ przygotowałam nam
kolację. Nim się obejrzałam, siedzieliśmy już oboje w pidżamach. Zegarek
wyświetlił godzinę 21:25. Zastanawiając się, gdzie tak długo podziewa się
Daria, rozłożyłam Maćkowi kanapę i poszłam do pokoju, zostawiając zapaloną
tylko lampę na stoliku. Prawie przysnęłam, gdy usłyszałam dźwięk zamykanych
drzwi. W futrynie pojawiła się Daria.
-Jestem. Jak tam dzień spędzony z dużym i małym Maćkiem? Nie
było tak źle, prawda? Sprawdziłam, na szczęście go nie zgubiłaś. Na
poturbowanego też nie wygląda. –
uśmiechnęła się, rzucając się do mnie na łóżko.
-Średnio. Spotkałam Idę w parku. Bujała dziecko.
-Wydrapałaś jej oczy? – zapytała całkiem poważnie.
-Niee, co ty. Pogadałyśmy i wszystko sobie wyjaśniłyśmy.
Przynajmniej nie muszę już chować się za krzakami przechodząc obok domu jej
rodziców, w obawie, że ją spotkam.
-Dobra, dobra. I tak nie wierzę w tą odmianę o sto
osiemdziesiąt stopni. A co tak oprócz tego robiłaś? Robiliście. – poprawiła
się, przewracając w moją stronę.
-Byliśmy na placu zabaw, w kinie i tak pochodzić.
-To tyle? – jęknęła zawiedziona. Wbiłam wzrok w sufit.
-No niby nie. Maciek się we mnie zakochał. – westchnęłam po
chwili. Zdanie, które wypowiedziałam spowodowało taki wybuch radości mojej
współlokatorki, że bałam się, że zaraz wpadniemy do sąsiadki z dołu. Zaczęła
rzucać po moim łóżku jak ryba wyjęta z wody. Przestała, kiedy zobaczyła, że do
niej nie dołączyłam.
-Czekaj, czekaj. Czemu się nie cieszysz? – uśmiech znikł z
jej twarzy, kiedy na nią popatrzyłam. – No nie, chyba nie powiesz mi, że go
spławiłaś?
Chwila spoglądania w moją twarz utwierdziła ją w tym
przekonaniu.
-Czyli go spławiłaś.
-Daria, ja nie chciałam. – jęknęłam, kiedy położyła się obok
mnie na wznak i wraz ze mną spoglądała na sufit. – Po prostu tak jakoś wyszło.
-To co ty mu odpowiedziałaś? – zapytała głosem wypranym z
emocji.
-Bo on tak wyskoczył z tym jak Filip z konopi. Widziałam, że
chce mi coś powiedzieć, no ale bym nie pomyślała, że będzie to właśnie to. Tak
mnie zatkało, że zaczęłam dukać coś bez sensu i w końcu zwiałam, mówiąc mu,
praktycznie zza drzwi klatki, że muszę to przemyśleć. Jestem beznadziejna.
-Zgadzam się w stu procentach. Nie wiedziałam, że przyjaźnię
się z największą idiotką pod słońcem.
-Daria, przestań.
-Co przestań! Koleś jest jak twoja prawa ręka, na każde
Twoje skinienie, a ty tak po prostu go spławiasz? Sama mówiłaś mi kiedyś, że
Cupko i reszta spekulowali na temat tego, co do ciebie czuje, myślałam, że masz
tego świadomość. Może jeszcze rąbnęłaś mu gadkę typu: ,,Zostańmy
przyjaciółmi’’, co? – wyrzucała z siebie nerwowo zdanie po zdaniu.
-Nie, w sumie niewiele powiedziałam. Nie byłam w stanie. Zrobiłam
tylko ten odwrót uciekiniera.– przełknęłam ślinę.
-A pomyślałaś, jak on się teraz czuje? – zapytała,
odwracając się w moją stronę. – Co teraz?
-Nie wiem czy będzie chciał ze mną gadać po tym wszystkim.
Kiedy mu odpowiedziałam niby się trzymał, ale widziałam, że go to zabolało. –
odpowiedziałam, patrząc na nią. – A co miałam zrobić? Gdybym była pewna, że coś
do niego czuję, to na pewno bym nie odprawiała go z kwitkiem. Nie mogę przecież
udawać, że go kocham, bo to zrani go jeszcze bardziej. Nienawidzę samej siebie.
-Czyś ty zgłupiała? Dziewczyno, kiedy ty sobie wreszcie
wybijesz Aleksa z głowy? Wydaje mi się, że doszłaś już do tego, że nie jest ci
pisany, tak? Kto z nas obu jest mądrzejszy? Do tej pory sądziłam, że ty, ale
najwidoczniej tak nie jest. – podniosła
trochę głos, ale ucichła przypominając sobie o śpiącym dziecku. – Pod nosem
masz ideał faceta, czego jeszcze szukasz? Kiedy w końcu uświadomisz sobie, że
to jest właśnie Twoja druga połówka? Powiedz mi, jak kobieta może przyjaźnić
się, tylko przyjaźnić się z facetem i nie czuć do niego nic więcej? Pomyśl, czy
jest w Twoim życiu ktoś taki, kto jest przy Tobie, niezależnie od wszystkiego?
Nie mówię tu o sobie. Idę spać. A ty leż tu i zastanów się, czy to, co nazywasz
przyjaźnią, faktycznie nią jest.
Zamknęła ze sobą drzwi, zostawiając mnie z moimi myślami.
Czekała mnie kolejna nieprzespana noc. Hej, suficie, może mi pomożesz? Daj jakiś znak, cokolwiek, nakieruj mnie, żebym każdą kolejną decyzją nie raniła tych, którzy są mi najbliżsi.
*
Tydzień życia na automacie. Jedzenie, picie, spanie i
powtarzamy od początku. Kilka przymusowych rozmów i wyjść po zakupy. Jakiś
serial, słuchawki na uszy i odcięcie od świata. Rzeczywistość zaczęła mnie
przytłaczać. Po raz kolejny odtwarzałem w piosenkę ,,I Will Follow You Into The
Dark’’ grupy Death Cab for Cutie. Piękna piosenka o miłości połączona ze smętną
melodią i tematyką idealnie teraz mi pasowała. Właśnie doszedłem do wniosku, że
jestem idiotą, kiedy drzwi do mojego pokoju otworzyły się. Już miałem odprawić
z kwitkiem Łukasza lub ewentualnie Piotrka, którzy ze mną mieszkali, jednak
przybysz był dla mnie kompletną niespodzianką. Osoby, która pojawiła się w drzwiach,
naprawdę się nie spodziewałem.
-Tato? Co ty tutaj robisz? – zapytałem, ściągając słuchawki.
Mój rodziciel omiótł wzrokiem pokój, który był w opłakanym stanie. Nie, nie
było tak źle. Ot połowa szafy na podłodze i jakieś drobiazgi.
-Zbieraj się Maciek. I ubierz się normalnie. – powiedział,
spoglądając na moją poplamioną koszulkę z logiem Supermena. – Jedziesz do nas na obiad. Bez dyskusji.
Ociągając się, przebrałem koszulkę i w ciszy dojechaliśmy do
naszego domu. W jadalni przy dębowym stole, przystrojonym w biały obrus i bukiet świeżych kwiatów, oprócz mojej matki zobaczyłem także Mariusza Wlazłego.
-A ty co tu robisz? – zapytałem. Moje nieużywane od tygodnia
szare komórki podniosły bunt, gdy próbowałem to wszystko jakoś ogarnąć. Prawda
powoli zaczęła do mnie docierać. – No nieee. Kto wam doniósł? Zugaj?
-Synku, my się po prostu o
ciebie martwimy. Słyszeliśmy okrojoną wersję tego wszystkiego, powiedz
nam dokładnie co się stało, to ci pomożemy. – odezwała się mama z zatroskaniem
na twarzy. Ja jednak nadal stałem w drzwiach. Mariusz taksował mnie wzrokiem, a
po chwili odezwał się.
-Moglibyśmy zostać sami? – na te słowa mama zerwała się z
krzesła, mrucząc pod nosem, że zaraz przyniesie nam kawy i zamknęła z drzwi, po
drodze zabierając ojca. Usiadłem na krześle obok kapitana i westchnąłem głośno.
– Spowiadaj się Maciek. Nie zaprzeczaj tylko, bo widzę w jakim jesteś stanie. Z
tego co wiem, to wyznałeś Małej swoją miłość, tak? Chyba nie rzuciła ci się na
szyję?
-No nie bardzo. Tylko się ze mnie nie śmiej, nie zniosę tego.– odpowiedziałem patrząc na jego splecione
na stole dłonie.
-Nie mam najmniejszego zamiaru się z ciebie nabijać Młody. Przyszedłem ci pomóc. Jak ty jej to zakomunikowałeś? Nie mogło być chyba aż tak
źle?
-No normalnie, prosto z mostu jej walnąłem. Nie chciałem
bawić się w półsłówka i robić z siebie głupka czy romantyka Chociaż wyszło jak zawsze.
Przecież jak ja jej to powiedziałem, to oczy miała jak spodki. Zgarnęła
dzieciaka i zwinęła się do domu. Jestem idiotą.
-Jakiego dzieciaka?
-Maćka, siostrzeńca Darii. Byliśmy z nim na placu zabaw.
-Może musiała się z tym oswoić? Nie jestem ekspertem w tej
dziedzinie, ale może po prostu się tego nie spodziewała? Cały czas postrzegała
cię jak przyjaciela przecież. – przerwał, gdy drzwi otworzyły się i weszła moja
mama, z dwiema filiżankami. Łyknął aromatycznego napoju i kontynuował. –
Rozmawiałeś z nią chociaż?
-Chciałem, ale głupio mi tak było. Nie będę przecież udawał,
że jest jak dawniej, prawda? Ona sama też chyba tak sądzi, skoro się nie
odezwała.
-Maciek, to ty jesteś facetem. Kochasz ją, to o nią walcz.
Ta sprawa z Aleksem to już chyba przeszłość?
-Też tak myślałem, ale teraz nie jestem tego taki pewny. –
wbiłem wzrok w filiżankę. Kawa pięknie pachniała, jednak nie miałem
najmniejszej ochoty na jej wypicie. W ogóle na nic. – Tak naprawdę z nią o tym
nie rozmawiałem. Chyba po plamie, jaką dałem rozpowiadając wszystko na prawo i lewo,
wolała się już tym ze mną nie dzielić.
-Leć do niej. Wiesz co, podwiozę cię. Nie możesz tak tego
zostawić, bo się zmarnujesz. Sezon się zacznie, a zamiast dobrego siatkarza
będziemy mieli wrak człowieka. – powiedział, próbując mnie rozbawić i prawie siłą zaciągnął mnie do
samochodu. Pokonaliśmy drogę do Łodzi bardzo szybko. Znów znalazłem się pod tym
blokiem. Zadzwoniłem domofonem, dziękując, że nikt nie zapytał, komu otwiera. Wszedłem na jej piętro po schodach, odwlekając
chwilę w nieskończoność. Zapukałem w jej drzwi i czekałem. Miałem już uciec,
zanim otworzy, gdy usłyszałem zgrzyt przekręcanego zamka. W drzwiach jednak
zamiast brązowookiej zobaczyłem niebieskooką blondynę.
-Daria? Jest może Justyna? Chciałem z nią pogadać. –
zapytałem. Dziewczyna zmarszczyła brwi, nim odpowiedziała.
-Przykro mi, ale jej nie ma.
-A kiedy wróci? Na długo wyszła?
-Maciek, ona nie wróci. A przynajmniej nie dzisiaj.
Wyjechała.
-Jak to wyjechała? – wyszeptałem, opierając się o futrynę.
Świat zawirował mi przed oczami i momentalnie zrobiło mi się niedobrze. Czyli
wszystko stracone. Wybiegłem z klatki, nie czekając na jej dalsze wyjaśnienia.
Znowu to zrobiła. Uciekła, kiedy wszystko wokół odwróciło się do góry nogami. Nie mogę w to uwierzyć.
-Jak tam? - zapytał Wlazły, podczas gdy próbowałem zapiąć pasy w jego aucie. Nie odpowiedziałem, wciąż mocując się z mechanizmem.- Czyli nie najlepiej.
-Wyjechała. Rozumiesz to? Po prostu bez słowa wyjechała! - smutek i szok zastąpiła dzika furia. - Wiecznie to robi. Zawsze jest biedną, niczemu winną dziewczyną, potrzebującą wsparcia i pomocy. Cholera, przecież świat nie kręci się wokół niej!
W końcu zapiąłem te przeklęte pasy po czym wbiłem wzrok w przednią szybę, spoglądając jak szybko oddalamy się od jej bloku. Chyba długo tutaj nie zawitam, przestałem wiązać z tym miejscem dobre wspomnienia.
-Może i nie cały, ale Twój na pewno. - powiedział, kiedy złapaliśmy kontakt wzrokowy. W odpowiedzi prychnąłem tylko.
Jechaliśmy w ciszy, aż dojechaliśmy do mojej dzielnicy. Mariusz wyłączył silnik i spojrzał na mnie, kiedy wysiadałem.
-Dzięki za podwózkę. - mruknąłem.
-Trzymaj się. - patrzyłem jak odjeżdża i zacząłem mimowolnie zastanawiać się, gdzie jest teraz Mała. W tej chwili byłem na nią tak zły, że w mojej głowie zawitała myśl, iż dobrze zrobiłem tak po prostu ignorując wyjaśnienia Darii. Jest jej przyjaciółką, dlatego też nie powiedziałaby mi prawdy. Zawsze będzie jej bronić, niezależnie od sytuacji, prawda? Z resztą ja sam też tak do tej pory robiłem.
O ile moje życie byłoby prostsze, gdybym nigdy jej nie poznał. Gdybym się z nią nie zaprzyjaźnił, nie lgnął do niej każdym skrawkiem ciała. Gdyby to nie mi, a komuś innemu powiedziała o swojej miłości do Aleksa, gdybyśmy nie siedzieli w tym razem. Jak pięknie i łatwo mogłoby być, gdybym w telefonie nie miał jej numeru, gdybym nie wiedział o jej istnieniu i mógł szukać dziewczyny wśród tych, które przychodziły na mecze lub mieszkały w pobliżu. Byłbym nadal zrównoważonym psychicznie Maćkiem, interesującym się tylko i wyłącznie siatkówką.
Czy ktoś mógłby tak po prostu wymazać mi to z pamięci?
*
Nie bijcie, nie bijcie! Tak to sobie zaplanowałam, przepraszam.
Mogę Wam tylko zdradzić, że perspektywa Maćka jest moją ulubioną, dlatego też nie zamierzam tak szybko z niej rezygnować ;)
Nie jestem pewna jak to podzielę, ale w kolejnych rozdziałach znajdą się w końcu dokładne wyjaśnienia i rozmowy z odpowiednimi osobami.
A co będzie później? Zobaczymy ;)
Nie jestem pewna jak to podzielę, ale w kolejnych rozdziałach znajdą się w końcu dokładne wyjaśnienia i rozmowy z odpowiednimi osobami.
A co będzie później? Zobaczymy ;)
ojojoj, się porobiło. Ale rozumiem Justynę. Też mam przyjaciela-chłopaka i nie wyobrażam sobie, żeby mógł mi tak prosto z mostu powiedzieć mi , że się we mnie zakochał. Bynajmniej ta ucieczka mi się nie podoba. J nie powinna tego robić, to nie jest dobre rozwiązanie. Ale każdy z nas ma czasami ochotę uciec od wszystkich problemów i na spokojnie sobie wszystko przemyśleć :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Justyna tak zrobi i nie będzie ignorować Maćka. Powinna mu powiedzieć nawet najgorszą prawdę.
Czekam na kolejny rozdział, pozdrawiam :*
Spokojnie, mogę Was zapewnić, że z nim pogada. Ona sama zdaje sobie sprawę z tego, że ucieczka to nie rozwiązanie. A co mu powie, kiedy i jak, to niedługo się dowiecie. ;)
UsuńNieeee, dlaczego to zrobiłaś? :( Biedny Maciek.
OdpowiedzUsuńNiby rozumiem Justynę, bo jeśli go nie kocha to lepiej, żeby nie wodziła go za nos, ale come on, nie rozumiem jak można NIE KOCHAĆ MUZAJA, toż to ideał jest :D
Mam nadzieje, że jeszcze się to wyjaśni jakoś :>
Nie wiem, jak można go nie kochać, naprawdę.
UsuńMoja Justyna zaczęła jednak żyć własnym życiem, może postradała zmysły? ;)
Wyjaśni, wyjaśni. Jak nie w następnym, to kolejnym. Na 100%.
Znowu nic nie wiem! :P I chcę już sobotę żeby wiedzieć więcej :P Biedny Maciej :/ Wiadomo że to dla Małej nie łatwe ale jak Szampon trafnie zauważył Aleks to niestety stracona partia. A szkoda , bo Ida jest gupia!
OdpowiedzUsuńxoxo K.
Głupia, nie głupia, to ona teraz jest z Aleksem i trzeba to zaakceptować. Jak to się mówi, widziały gały co brały ;)
Usuńno tego, że tak po prostu zwieje to się nie spodziewałam. Ona z resztą też, więc nie dziwi mnie Jej reakcja. Oby Maciek nie zrezygnował i walczył o Małą:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://www.niedostepni-dla-siebie.blogspot.com
Co do tej spektakularnej ucieczki - w następnym rozdziale wszystko się wyjaśni ;)
UsuńNo weź ona wyjechała dlaczego i gdzie?Czy oni po prostu nie mogą być razem; D MI perspektywa Maćka bardzo przypadła mi do gustu ,czekam na kolejny ; ]]]
OdpowiedzUsuńW takim razie kolejny ci się spodoba, bo od początku do końca będzie to perspektywa Małej i wniesie dużo wyjaśnień do opowiadania ;)
Usuńto Maciek czy Aleks ?
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam Twoje pytanie ;)
UsuńJeśli chodzi o przedstawioną w rozdziale perspektywę, to należy ona do Maćka. Operuję dwiema : głównej bohaterki i jego, nikogo więcej.
A jeśli jednak chodzi ci o to, z kim będzie Mała, to tego jeszcze nie wyjawiłam, niedługo sami się dowiecie ;)
Robi się ciekawie ;) Zaskoczenie dla mnie, że wyjechała (ale chyba wiem że nie przez niego :D ) ale napewno wróci ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na nastepny :)
No cóż, nie mogę nic potwierdzić ani niczemu zaprzeczyć, ale wszystko stanie się jasne w kolejnym rozdziale ;)
UsuńZapraszam na blog mojej przyjaciółki, która pisze o mnie i o Bartoszu Kurku http://justdrreamsandrealy.blogspot.com/ :D
UsuńDobrze, że moje nie są aż tak kreatywne ;). Zajrzę.
UsuńJuż wtedy jak odpisałaś mi na komentarz wiedziałam, że coś się święci. Wiedziałam, no po prostu wiedziałam, że Mała nie zniesie myśli, że MAciek ją kocha. Kurde. Mam nadzieję jednak, że Mała wróci i jakoś się dogadają. Oby. Nie mogę doczekać się soboty. CZEKAM. Jestem tylko ciekawa, dlaczego Mała wyjechała. To z powodu MAćka, a może nie...??? ^^ Kurde, trzymasz mnie w niepewności xD
OdpowiedzUsuńO to chodzi moja droga ;) Ale wszystko, dokładnie wszystko wyjaśni się w dwóch kolejnych rozdziałach. Mam dość ciągnięcia pewnych rzeczy w nieskończoność, bo boję się, że wkrótce zacznie to przypominać Modę na Sukces ;)
UsuńNo niee! Justyna wracaj do Łodzi, ale to już! :D
OdpowiedzUsuńBiedny Maciek, tak mi go szkoda... Oby znalazł J., bo chyba muszą coś sobie wyjaśnić ;P
Zapraszam do siebie na http://magia-rubinu.blogspot.com/ na nowy rozdział. Pozdrawiam :3
Nie chyba, tylko na pewno muszą ;) Spokojnie, już jutro nadchodzi rozdział XXX ;)
Usuń