9 lutego 2013

XIX



,,Jestem delikatna, więc łatwo upadam i łamię się
Z każdym ruchem mój cały świat się trzęsie
Trzymaj mnie, żebym się nie rozpadła''

Demi Lovato - Lightweight



Byłam strasznie zmęczona. Droga była dość długa, więc gdy dojechałam, było już popołudnie. Może znacząco przyczynił się do tego fakt, że nie zakupiłam GPSa i zgubiłam się mniej więcej w połowie drogi, kiedy napotkałam objazd. Musiałam pytać przechodniów o drogę, część z nich jednak nie wiedziała, gdzie mnie pokierować, ale i tak byłam im wdzięczna. Nie podzielili pomysłu reszty zapytanych, którzy po prostu szli, jakby nie słyszeli mnie, wystawiającej głowę przez do połowy opuszczoną szybę, wołającej o pomoc. Zdziwiła mnie ta ludzka nieżyczliwość. Człowiekiem jestem i na tej planecie od kilkunastu lat żyję, ale nie spodziewałam się, że tak po prostu można kogoś zignorować. Zakup tego urządzenia dopisałam więc sobie do listy rzeczy, które muszę kupić w najbliższej przyszłości, aby nie być na czyjejś łasce. Zaparkowałam i wysiadłam przed dość przyjaźnie wyglądającym budynkiem, zbudowanym z bali. Miałam ochotę pójść na kawę i się odświeżyć, bo długa podróż zapewne odcisnęła się mi na twarzy, poplątanych włosach i pogiętych ubraniach, nie miałam na to jednak czasu i tak już byłam spóźniona. Zdezorientowana nie mogłam trafić do pomieszczenia, gdzie miała zebrać się cała drużyna wraz ze sztabem. W końcu jakaś miła kobieta zakończyła mój obłąkańczy bieg po korytarzu, wskazując mi wejście do jednego z nich. Zapukałam i nacisnęłam klamkę. Weszłam do pokoju z ogromnym stołem, zwracając na siebie uwagę wszystkich. W sumoe, to i tak miałoby miejsce nawet jeśli wchodząc tam, nie potrąciłabym torbą rośliny, która stała tuż przy drzwiach. Donica z hukiem uderzyła o podłogę, a ziemia posypała się po jasnym parkiecie.
-Ja…uhm. Przepraszam za to i za spóźnienie. – powiedziałam, czując jak po twarzy przetacza mi się fala gorąca. Podniosłam kwiatka i chciałam jakoś zagarnąć do niego ziemię, kiedy do pomieszczenia weszła kobieta, która pomogła mi na korytarzu.
-Zajmę się tym. – uśmiechnęła się i pozamiatała.
-Jeszcze raz przepraszam. – zrobiło mi się totalnie głupio, tym bardziej, że obecni w pokoju śledzili każdy mój ruch.
-Justyna! Miło się widzieć. Czekaliśmy tylko na ciebie. – powiedział trener Makowski, prowadząc mnie do wolnego krzesła  przy stoliku. Usiadłam tam, próbując wtopić się w tłum, tak mi było głupio. Dyskretnie rozejrzałam się i zauważyłam, że posadził mnie wśród najmłodszych siatkarek, tylko trochę  ode mnie starszych. Kurczę, znowu będą do mnie mówić ,,Młoda’’. Nadal się rozglądając, złapałam spojrzenie Kasi Skowrońskiej, która do mnie mrugnęła. Zobaczyłam też kilka nowych twarzy, co uświadomiło mi, że nie jestem jedyna, próbująca wbić do utworzonego już zespołu. Swoją drogą, spodziewałam się zmian w kadrze – może one w końcu poskutkują sukcesami. Zdenerwowanie minęło, gdy zapoznałam się ze wszystkimi i całym sztabem. Tego dnia czekało nas też zrobienie przymiarki strojów, w których miałyśmy grać przez cały sezon. Rozdano nam klucze do pokoi, w których miałyśmy mieszkać po trzy osoby. Mi  przypadło zamieszkać z dwiema nowymi w kadrze dziewczynami : Darią i Olą. Nie znałam ich, ale sądząc po ich przywitaniu i dopytywaniu, nie będzie mi z nimi źle.  Ucieszyło mnie to, że nie znały się wcześniej, bo głupio byłoby trafić do pokoju z przyjaciółkami, które olewałyby mnie przez cały pobyt. Z tego co słyszałam, gdziekolwiek pojedziemy tak będą rozdzielone pokoje, więc tym lepiej dla mnie. Przyjrzałam się tej dwójce : Daria musiała być kilka centymetrów wyższa ode mnie, miała krótkie do ramion blond włosy i ogromne, przyjaźnie patrzące niebieskie oczy.  Ola miała dobre dziesięć centymetrów więcej, rude włosy związane w kitkę na czubku głowy i zielone oczy.

Budynek, w którym był zaplanowany nasz nocleg, znajdował się blisko hali sportowej, co było dużym plusem. Pokój jakoś mnie nie zdziwił. Przygotowana po pobycie w Izmirze ze Skrzatami, nie spodziewałam się kokosów. Po prostu – trzy łóżka, szafa, telewizor i łazienka. Był nawet stolik, cztery krzesła i balkon, więc porównując to z tureckim pokojem, pełen wypas.
Zanim się spostrzegłam, znów nie miałam wyboru, bo pozostało mi jedno łóżko, tym razem pod oknem. Rozpakowałyśmy się, rozmawiając o głupotach.

-Mamy teraz wolną godzinkę. Nie wiem jak wy, ale ja idę obczajać okolicę. – powiedziała Ola. Drapnęła z krzesła szalik i chwilę później była gotowa. W odpowiedzi obie zerwałyśmy się z łóżek. Daria wciągała na siebie czarne rurki, sweter w renifer ki i miotała się po pokoju, szukając jakichś dodatków, a by w efekcie wyglądać świetnie . Czułam się trochę dziwnie, bo przebieranki nie były w moim stylu, a moje koleżanki z pokoju wyglądały jak z okładek modowych magazynów. Na ubranie, w którym przyjechałam, narzuciłam jedyną lekką kurtkę jaką miałam i mogłam wychodzić. Bezguście, ale cóż. 
Szłyśmy ulicami Szczyrku rozglądając się na wszystkie strony. Przeszłyśmy się deptakiem,  aby przyjrzeć się skoczniom narciarskim.
-Lubię oglądać skoki, chociaż nigdy nie widziałam ich na żywo. – powiedziałam, patrząc na zieleniące się teraz stoki.
-Taak. Schlierenzauer to niezłe ciacho. – rzuciła Daria, śmiejąc się.
-Stoch też niczego sobie. – dorzuciła Ola.
-Może i niczego sobie, ale zajęty. – zaśmiałam się. – Ja nie oglądam skoków, żeby się napatrzeć, zresztą i tak widać tylko połowę ich twarzy.
-Oj tam, oj tam. – odpowiedziały, a ja już wiedziałam, że się dogadamy. Szłyśmy dalej i właśnie mijałyśmy kino.
-Czekajcie, zobaczymy co kiedy grają. – zawołała Daria, już z nosem przy gablotce z plakatami.
-Ja, patrz! Pingwiny z Madagaskaru będą! – obróciła się do mnie twarzą, śmiejąc się od ucha do ucha.
-Może się wybierzemy?
W odpowiedzi usłyszała tylko nasz głośny śmiech.
-Przestań, my- reprezentantki Polski w piłce siatkowej kobiet? Wyobrażasz nas w tłumie dzieci do lat 10? – zapytałam, poruszając brwiami, co wywołało u nich ponowny wybuch śmiechu. Nagle poczułam, że w kieszeni wibruje mi telefon. Wyciągnęłam go i nie zdążyłam zobaczyć, kto dzwoni, bo Daria już wepchała głowę ze wzrokiem wbitym w mój wyświetlacz.
-Maciek. Twój chłopak? – zapytała. Pokiwałam głową przecząco i odebrałam. Dziewczyny cały czas kręciły się wokół podsłuchując, więc musiałam szybko uciąć konwersację.
-Tak, dojechałam bezpiecznie, choć z małym trudnościami, bo zgubiłam się po drodze. Miasto i hotel spoko, dziewczyny też, ale te z którymi mieszkam są takie upierdliwe, że…- zaśmiałam się, bo Daria zdzieliła mnie po głowie. – Nie, nie. Wszystko w porządku. Wiesz, zadzwonię później, bo nie mogę gadać. Popatrzyłam na zegar na szyldzie pewnej apteki i zapytałam:
-A ty nie powinieneś być na treningu?
*
Wyrwałem się na chwilkę, aby zadzwonić. Popołudniowy trening trwał w najlepsze, minęło kilka godzin od jej wyjazdu, a nie dawała znaku życia. Bałem się, że coś się stało, wykorzystałem więc chwilę podczas której wycierano boisko, na wykonanie telefonu. Gdy usłyszałem jej głos, od razu mi ulżyło. Szkoda, że nie miała czasu ze mną porozmawiać, z drugiej strony ja także nie miałem. Schowałem się za drzwiami, ale nie chciałem nagrabić sobie u Nawrockiego, szybko więc odłożyłem telefon na krzesło i dołączyłem do chłopaków.

Nie byłem w humorze i w przeciwieństwie do Justyny, nie potrafiłem tego ukryć. Chłopacy docinali mi trochę,  wkrótce dali mi jednak spokój.  Przydzielono nas do drużyn. Winiar mógł już spokojnie grać, więc mieliśmy pełen skład, Ida nawet się nie pojawiła. Jakie to łatwe – potencjalne zagrożenie znikło, więc nie musiała pilnować Alka non-stop i chodzić z nim wszędzie za rękę. Naprawdę, miałem parę razy ochotę powiedzieć mu wszystko, czego dowiedziałem się od Małej, ale po pierwsze – obiecałem, a po drugie nie dało się pobyć z nim chwilę na osobności. Ta ruda przylepa, która jak oset przyczepiła się do Atanasijevića, chyba domyślała się, że zostałem wtajemniczony. A może po prostu zauważyła to po tym, jak się do niej odnosiłem? Nasze stosunki osiągnęły teraz średnią dzienną temperaturę na Syberii, trudno byłoby tego nie dostrzec.
-Maciek. Jesteś tam? – przebiło się mi przez myśli.
-Zagrywasz. – Aleks rzucił mi piłkę.
Wyrzuciłem wysoko piłkę i posłałem na drugą stronę, prosto w niego. Oboje staliśmy na pozycji atakujących. ,,Przynajmniej tu mogę się wyżyć’’ – pomyślałem, cały czas atakując w jego pobliżu. Jakieś kilka litrów potu później, ruszyliśmy do szatni i pod prysznic. Zanim się obejrzałem, zostałem w szatni z nim, Wlazłym, Dante i Kooistrą.  Schylałem się do torby, gdy nagle poczułem jak po świeżo ubranej koszulce rozlewa mi się zimna woda.
-Przepraszam Młody, nie chciałem. – powiedział Alek, podnosząc przewróconą przez niego butelkę.
-Następnym razem uważaj. – odwarknąłem. Mój ton zdziwił wszystkich obecnych. Cupko, który wszedł właśnie owinięty ręcznikiem rzucił:
-O, ktoś dzisiaj nie w sosie. Świętowałeś już może parapetówę zanim tu przyszedłeś? – chłopacy zaśmiali się, jedynie Aleks patrzył na mnie wciąż ze zdziwieniem w oczach. Widząc jednak, że nie odwzajemniam ich uśmiechów, Wlazły powiedział:
-Dajcie chłopakowi spokój. Młoda wyjechała, pewnie dlatego się boczy.
-Ach, przecież to jasne. Że na to nie wpadliśmy. – zaśmiał się Kooistra. Skupiłem się na wiązaniu butów, jakby od tego zależało czyjeś życie.
-Co jest? Młody się zakochał? – zapytał Cupko, szturchając Aleksa.
Nie patrząc na ich śmiechy zmieniłem mokrą bluzkę na przepoconą, którą miałem na sobie na treningu i zabrałem torbę.
-Na razie. – powiedziałem, nie zaszczycając ich ani jednym spojrzeniem i łapiąc za klamkę.
Myślałem, że mam ich wszystkich z głowy, gdy przed halą dogonili mnie Cupko i Aleks. Pierwszy cały czas uśmiechał się do mnie i szturchał mnie w ramię, mówiąc:
-Ktoś tu się zakochał.
-Wcale się nie zakochałem. Ale, nieważne przecież co powiem, wy i tak wiecie lepiej. – powiedziałem. Aleks nie wtórował współlokatorowi, patrzył się na mnie badawczo.
-Coś nie tak? Zachowujesz się jakoś inaczej.
-Boli mnie głowa, tyle.  –uciąłem dyskusję. Trochę zbiło go to z tropu.
-A co tam z J.?  Dzwoniłeś do niej? – zapytał.
-Nie widziałeś, jak się chował przed Nawrockim na treningu, kiedy dzwonił? – zaśmiał się Cupko, znów mnie szturchając. Co jak co, ale do niego nie mogłem mieć żadnej pretensji, za bardzo go lubiłem, żeby i na niego się boczyć.
-Wszystko w porządku.
- My też wyjeżdżamy w następnym tygodniu. Serbia wzywa. Trzeba zgarnąć dla niej trochę pucharów. – mrugnął Cupko. Jego kolega wciąż jednak myślami był przy czym innym.
-To dobrze, zadzwonimy do niej wieczorkiem. –powiedział Alek. Przybiliśmy sobie piątki i rozeszliśmy się w przeciwne strony. W tej chwili było mi to bardziej niż kiedykolwiek na rękę, że mieszkam w całkiem innej części Bełchatowa niż oni. Dobrze, że niedługo stąd wyjadą. Do kolejnego sezonu będę miał z nimi spokój. I nie zrobię czegoś, czego bym potem żałował. W głowie zapaliła się mi jednak ostrzegawcza lampka. 
A co jeśli faktycznie się w niej zakochałem?

,,To jest zakochiwanie się w najokrutniejszy sposób
Nie chcę za tobą tak tęsknić''
Taylor Swift - Come back... be here

*
Dzięki za poprzednie komentarze. Fajnie jest wchodzić na bloga i odkrywać, że ktoś zostawił swoją opinię na temat kolejnego fragmentu. W tym rozdziale może nie wydarzyło się zbyt wiele - poznajecie kilka osób z kadry, przede wszystkim Darię, Olę i Kaśkę, bo to one będą często przewijać się przez opowiadanie. Jest też perspektywa Muzaja. Nie mogłam się oprzeć, musiałam przedstawić wam co się tam pod jego starannie ułożoną czuprynką ukrywa ;)
Jak zapewne zauważyliście, zmieniłam szablon. Nagłówek opracowałam sama, mam nadzieję, że całokształt się podoba. Dodałam też parę zakładek u góry strony. Zapraszam serdecznie, jeśli macie twittera lub tumblra, do followania mnie :)
Ponieważ moje opowiadanie liczy już sobie troszkę rozdziałów, pomyślałam, że dobrze byłoby wprowadzić streszczenie. Możecie przeczytać je w zakładce : ,,Poznaj losy bohaterów''. Historie będą uzupełniane, kiedy w opowiadaniu stanie się coś nowego ;) 
Dodałam też piosenkę przewodnią. Mój wybór padł na Adele - One and Only. Byłam zdziwiona, że tak pasuje mi do mojego opowiadania. Że też wcześniej tego nie odkryłam...
Czekam na wasze komentarze. Pocieszcie mnie, jestem w żałobie po właśnie kończących się feriach. Czeka mnie teraz nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Grr. ;)


24 komentarze:

  1. super! :d Muzaj się zakochał? fajnie, fajnie, może Młoda da sobie w końcu spokój z Alkiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Perspektywa Muzaja jestem za!Świetny rozdział;p No wygląd strony mi się podoba;p Zapraszam
    http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że Muzaj prędzej czy później poczuje coś więcej do Justyny, mam nadzieje, że ona odwzajemni jego uczucia ;)
    Nowy szablon jest naprawdę świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. On też jeśli faktycznie się zakochał, to będzie mieć taką nadzieję ;) A jak wyjdzie, to się okaże.

      Usuń
  4. Byłam pewna, że Muzaj się zakochał już od początku. Kurde, mogłam się założyć ;) Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. I nie martw się, mi też się kończą ferie -,- :CCC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączmy się razem w tym okropnym bólu. Jakoś się do lekcji zabrać nie mogę, a przydałoby się...
      Też mi się wydawało, że od paru rozdziałów uczucia Muzaja macie jak na dłoni ;)

      Usuń
  5. Żałobę dzielę z tobą też szkoła w poniedziałek ;) Śliczny szablon też chcę tak umieć :) Dziewczyny z reprezentacji jak widać nie gryza ;) Dzięki za wgląd co się tam pod ta wczesno Bieberowa fryzurka dzieje ;) Jaka ta Ida cwana... Hah ciekawe co dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieberowa fryzurka? Faktycznie, może podobna ;) O reprezentacji będzie więcej w kolejnych rozdziałach, tak samo jak o Idzie.

      Usuń
    2. Jak to podsumowała w Glee Kitty tak on ma fryz na wczesnego Biebera :) Ida to taka mendoweszka... Jestem ciekawa co dalej :)

      Usuń
  6. Mówiłam już, że uwielbiam Maćka? Za to jak troszczy się o Justynę. Tak czuję, że jej się będzie dobrze grało w reprezentacji.
    Prześliczny szablon! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go za to uwielbiam. Może to dziwne, bo sama go takiego wykreowałam, ale jest w trójce moich ulubionych bohaterów. Sezon reprezentacyjny zagości w następnych rozdziałach, więc zobaczymy, czy Twoje przeczucia się sprawdzą ;)

      Usuń
  7. Jeju, kocham 'Twojego' Maćka, bez kitu! Takiego chłopaka, to ze świeczką szukać! :D Taaak strasznie zazdroszczę Justynie jego! Dobra, dobra, pomijając mój muzajowy zachwyt, to oczywiście chcę powiedzieć, że świetny rozdział, zresztą tak jak każdy poprzedni. Uwielbiam to opowiadanie, uwielbiam to, że dodajesz tak często rozdziały :)

    jeślibyś mogła, to poinformuj mnie o nowym rozdziale, czekam z niecierpliwością! :) i zapraszam do siebie, dopiero zaczęłam - http://nad-przepasciaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, możesz zazdrościć jej dobrego kumpla, bo parą nie są ;)
      Dzięki, że zostawiłaś komentarz. Fajnie jest wiedzieć, że mojego bloga czyta więcej osób :) Będę cię informować, zajrzę też na Twojego bloga.

      Usuń
    2. Wiem, że parą nie są, ale w moim przekonaniu kiedyś na pewno będą razem :) Liczę na to :>

      Usuń
    3. Team Muzaj ;) Wszyscy chcą, żeby była z Maćkiem. Jeszcze trochę zamieszam w jej życiu, więc może zmienicie zdanie ;)

      Usuń
  8. Też wielbię Twojego Macka <3
    Rozdział jak zwykle świetny, po prostu usiąść i się zachwycać ^^
    Zapraszam na nowy rozdział http://spala-baby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. To byłoby za proste jak by tak od razu była z Muzajem, świetnie go tu opisujesz :3 Kiedy następny? :D odliczam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny w poniedziałek, tak ok. 16. Byłby wcześniej, ale szkoła się zaczęła.
      Dzięki :)

      Usuń
  10. Zapraszam na nowy rozdział! ;p
    http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam na pierwszy rozdział: http://jsw-cherry-bomb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. no błagam niech ona wreszcie z Aleksem będzie <33 Kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń