1 lutego 2013

XV


,,Jeśli kiedykolwiek utkniesz na środku morza,
Przepłynę świat, aby cię znaleźć

Jeśli kiedykolwiek zgubisz się w ciemnościach i nie będziesz nic widzieć
Będę światłem które cię poprowadzi''



Przewracałam się z boku na bok, gdy poczułam, że wybuchnę z powodu kłębiących się w mojej głowie emocji. Wyciągnęłam rękę po telefon, wyświetlacz wskazywał 3:33. Trzy trójki. Czyżby znak? Niezdecydowana otworzyłam okienko wiadomości i myślałam co napisać i do kogo to posłać. Komu mogłam się wyżalić? Moje stare przyjaciółki odpadały - pewnie spały w tej chwili w swoich domach oddalonych o kilkaset kilometrów ode mnie, nie chciałam ich martwić. Jakiś głos we mnie podpowiadał, że mówienie o tym, co mi leży na sercu już raz mnie zgubiło. Wiedziałam jednak, że sama długo nie pociągnę.
,,Śpisz?’’ – napisałam i aby się nie rozmyślić szybko wybrałam z listy kontaktów Muzaja. Kilka sekund później dostałam powiadomienie : ,,Wiadomość dostarczona’’. Wiedząc, że rozmowa z kimkolwiek o tej porze graniczy z cudem, odłożyłam telefon na półkę. Ledwo to zrobiłam, usłyszałam dźwięk SMSa.
,,Teraz już nie. Coś nie tak?’’ – napisał. Tak, wszystko- miałam ochotę odpisać. Moja najlepsza przyjaciółka odbiła mi potencjalnego chłopaka, nie mam gdzie się podziać i tęsknię za wami, a muszę wciąż kłamać, że po prostu nie mogę się z wami zobaczyć i pograć w piłkę. Jestem bliska załamania nerwowego, jak tak dalej pójdzie to wyląduję w psychiatryku na jakichś antydepresantach na oddziale zamkniętym, w kaftanie bezpieczeństwa i moje problemy w końcu się skończą. Chciałam odpisać mu, że wszystko w porządku i po prostu nie mogę spać, gdy poczułam, że już tak dalej nie dam rady. Czując słone łzy na policzkach, odpisałam.
,,Potrzebuję cię L’’ – popłynęło w eter, a ja przycisnęłam twarz do poduszki, bo nie mogłam słuchać własnego szlochu w czterech pustych ścianach. Zanim jednak przyszła odpowiedź, szum deszczu i zmęczenie spowodowane płaczem utuliły mnie do snu.
Długo jednak nie spałam, bo obudziło mnie łomotanie w drzwi. Spojrzałam zdziwiona na wyświetlacz telefonu, bo nie dość, że było dopiero  przed siódmą, to jeszcze miałam kilkanaście wiadomości i 25 połączeń nieodebranych  - wszystkie od Muzaja. Zerwałam się więc z łóżka i rzuciłam otworzyć drzwi. Przeczucie mnie nie myliło, bo za nimi zobaczyłam rozczochranego Maćka, ze zdenerwowaniem wypisanym na twarzy.
-Czemu nie odbierałaś? Co jest grane? Dziewczyno, wiesz jak ja się przestraszyłem, kiedy napisałem do ciebie, a ty nie odpisałaś? Normalnie widziałem cię, jak łykasz tony jakichś tabletek albo coś w tym stylu i że zanim tu dotrę, będzie już za późno. Nie mogłaś chociaż odpisać, dać znaku życia? Najpierw zaczynasz rozmowę, a później w połowie urywasz? – zaczął wykrzykiwać zdanie po zdaniu. Kropla przepełniła czarę i z moich oczu popłynęła fontanna łez. Przerażony Muzaj przytulił mnie i zaczął uspokajać, ja jednak dopiero się rozkręcałam. Wylałam w jego kurtkę hektolitry słonej wody, gdy w końcu byłam w stanie wypowiedzieć cokolwiek.
-Przepraszam. Ja po prostu… po prostu nie wiedziałam co robić. – wyszeptałam, siadając na kanapie. Widząc, w jakim jestem stanie, mój ,,giermek’’ zrobił mi herbatę, otulił kocem i usiadł obok, przytulając.
-Co jest grane? Czy jest to jakoś związane z naszą drużyną? – zapytał.  W odpowiedzi kiwnęłam głową.
-Nie lubisz już nas? Nie chcesz z nami grać? Jeśli tak, to wystarczyło tylko powiedzieć. Przecież wiadomo, że wszyscy by zrozumieli. – powiedział.
-Nawet Cupko. – dodał po chwili.
-Nie, to nie tak… Ja chętnie przychodziłabym na wasze treningi, ale nie jestem w stanie. Psychicznie.
-Psychicznie? Jak...Ktoś coś ci zrobił? – wyszeptał, zapewne mnie nie rozumiejąc.
-Dobra, powiem ci teraz wszystko. Nie przerywaj tylko i nie zadawaj pytaj, aż do końca, ok?  Naprawdę nie jest to dla mnie takie łatwe o tym mówić.
Kiwnął głową patrząc mi w oczy, więc wzięłam głęboki oddech i wypowiedziałam.
-Mam problem. Problem z Idą. W sumie to od niej wszystko się zaczęło, zmieniło. Gdy ją poznałam, nie miałam dla was już tyle czasu. Była dla mnie jak siostra, dlatego zwierzałam się jej ze wszystkiego. Powiedziałam jej też, że się zakochałam… i w kim. Teraz wiem, że nie powinnam była tego robić. Chociaż, pewnie i tak by do tego doszło. Nie ważne, ważne jest to, że powiedziałam jej, co do tej osoby czuję, a ona później bezkarnie…- nie byłam w stanie dalej mówić.
-Chodzi o Aleksa? – zapytał. Moją odpowiedzią był płacz. Przytulił mnie mocniej i podał paczkę chusteczek. - To dlatego nie przychodzisz na treningi, wymigujesz się wciąż, kiedy on, ona i Cupko cię gdzieś zapraszają?
-Nie wiem jak mam się zachować w tej sytuacji. To co zrobiła było okropne i nie chcę mieć z nią nic wspólnego, nienawidzę jej. Z drugiej strony jednak była moją przyjaciółką. Dlatego to tak bardzo boli. Gdybym miała wytłumaczyć wszystkim, dlaczego was unikam, musiałabym powiedzieć o kogo chodzi i Aleks dowiedziałby się co do niego czuję, a tego nie chcę. Nie chcę teraz dowiedzieć się, że on traktuje mnie tylko jak koleżankę. Zanim się pojawiła, myślałam… ale on najwidoczniej był w stosunku do mnie po prostu uprzejmy..
Chwilę siedzieliśmy w ciszy, którą przerwało jego westchnienie.
-Jesteś w sytuacji bez wyjścia.
-Wiem i nieważne, co zrobię i tak będzie źle. – wyszeptałam, czując że coś dławi mnie w gardle.
-Więc co masz zamiar zrobić?
-Nic. Przynajmniej na razie. Będę udawać, że nic się nie stało, a przynajmniej w stosunku do chłopaków. Rozmowy z nią jednak nie mogę odkładać w nieskończoność… Nigdy nie będzie już tak, jak dawniej.
Siedziałam tak w jego ramionach i cały czas przypominałam sobie, jak to było, gdy Aleks mnie przytulał. Mój mózg płatał mi figle, bo czułam nawet zapach jego perfum. Jego tu nie ma i przecież nie będzie, powinnam sobie już to dawno uzmysłowić.
-W sumie mam jeszcze jedną opcję. – odezwałam się. Wyciągnęłam rękę po leżącą na stole kopertę i podałam mu ją.
-Makowski powołał mnie do kadry.
-Co zrobił?! – zawołał Muzaj, patrząc na trzymaną w ręku kartkę.
-Mam jeszcze dwa tygodnie na zastanowienie.
-Nad czym się tu zastanawiać? Dziewczyno, nie wiesz jaka to dla ciebie szansa? – popatrzył na mnie zdziwiony. – Jak chłopacy się dowiedzą…
-Nie dowiedzą się, a przynajmniej na razie. Obiecaj mi, że im nie powiesz. –powiedziałam. Widząc, że otwiera usta, powtórzyłam:
-Obiecaj.
Kiwnął głową, ale dodał:
-Nie rozumiem cię.
-Wyobraź sobie, że ja sama siebie w tej chwili też nie rozumiem. Po prostu nie chcę, żeby moja decyzja była uwarunkowana tym, że moi znajomi chcą, abym tak zrobiła. Muszę zrobić to sama z siebie.
-Jesteś naprawdę dobra, dlaczego myślisz, żeby odrzucić tą ofertę?
-A kim ja jestem? Jestem tylko zwykłą, nikomu nieznaną dziewczyną, dziewczyną znikąd! Normalnie aby zostać powołanym, trzeba lat gry w siatkówkę, wielu transferów i szczęścia, żeby ktokolwiek cię zauważył. Myślisz, że ludziom nie wydawałoby się podejrzane, że tak nagle, praktycznie nigdzie nie grając, jestem w kadrze? Trenuję przecież od kilku miesięcy. Gdyby przyjął mnie któryś z pierwszoligowych klubów, zaczęłaby się już na mnie nagonka medialna, szukali by powodu, a co dopiero kadra.
Znów nastała cisza. Muzaj chyba przetrawiał moje słowa.
-Będziesz na  dzisiejszym treningu? Chłopaki cały czas o tobie mówią, martwią się, że coś nie tak.
Nie wiedziałam, co zrobić. Postanowiłam więc nie odpowiadać.
-Jeśli znowu nie przyjdziesz, sami cię odwiedzą.
Wyobrażając sobie, że Aleks i spółka stoją w moich drzwiach,  pomyślałam, że jednak lepiej będzie samemu udać się do pieczary lwa.
-Będę.
,,Zawsze masz moje ramię, gdy płaczesz
Nigdy nie odpuszczę
Nigdy nie powiem 'żegnaj'''
Bruno Mars - Count on me

*
Wielkie dzięki za komentarze i za Liebster Awards. Ten rozdział dodaję wyjątkowo wcześnie, bo później mogę nie mieć na to czasu.
Maćko-maniacy powinni być zadowoleni ;) Żeby nie było, ten rozdział napisałam już jakiś czas temu, bo nadal mam spory zapas fragmentów i pomysłów, więc wasze komentarze nie były dla mnie żadnego rodzaju sugestią. Czytając wasze opinie tak mnie korci, żeby wam uchylić rąbka tajemnicy, ale nie mogę ;) Wszystkiego dowiecie się w swoim czasie.
Jeśli nie zauważyliście, to w tym rozdziale rozwiązała się zagadka rozmowy trenerów Nawrockiego i Makowskiego. Ponieważ są pewne spekulacje, że to ten drugi będzie teraz opiekunem siatkarek, dlatego też pojawił się w moim opowiadaniu.
Komentujcie, jestem ciekawa waszej opinii na temat tego fragmentu ;)

17 komentarzy:

  1. Tego to się nie spodziewałam ;o
    Szczerze mówiąc to mimo to, że wcześniej byłam za Alkiem, to teraz jakoś sobie myślę, że Muzaj też nie jest zły, a wręcz przeciwnie :D Jak dla mnie to teraz on jest numerem jeden :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy rozdział:
    http://lonesome-tears-in-my-eyes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że cię zaskoczyłam :)
      Wiesz, Alek niczemu nie jest winny, w końcu to nie jego wina, że Mała się w nim zakochała. On sam przecież o tym nie wie.
      A Muzaj...to Muzaj :D Nie powiem nic więcej, żeby nic nie zdradzić.

      Usuń
    2. Dobra, wiem, że to nie wina Alka. ale kurde ostatnio jakoś bardziej ciągnie mnie to Teamu Muzaja, sama nie wiem czemu :D

      Usuń
    3. Muszę przyznać, że pisząc to opowiadanie, to też się do bohaterów przywiązałam i jak czasem pomyślę, jak ja chcę w ich życiach namieszać...To mi się ich szkoda robi ;) Gdybym była czytelniczką, to pewnie też bym dołączyła do Muzaj Team, bo w końcu to jej przyjaciel i się nią opiekuje. Chciałabym mieć takiego w realu :)

      Usuń
  2. Wiedziałam! Wiedziałam, że powoła ją do kadry! :D Mam nadzieję, że Justyna się zgodzi.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, to niesamowite, jak szybko dodajesz nowe, pasjonujące rozdziały xD Mam nadzieję, że Mała da sobie radę z przytłaczającymi ja problemami xxxD Pozdrawiam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie. Dodaję co dwa dni, bo gdybym miała robić to co tydzień, to prędzej bym osiwiała niż skończyła to opowiadanie. Nie mogę też doczekać się waszej opinii na jego temat, dlatego każdy dzień, w którym publikuję jest moim ulubionym dniem.
      No nie wiem, nie wiem. Zobaczymy, czy da sobie radę ;)

      Usuń
  4. Jak mi jej szkoda! Gdyby mi przyjaciółka tak zrobiła to wyglądałoby to inaczej, w końcu to Justyna a nie Misu :D
    Jejku, nie mogę się doczekać następbej części. I dziękuję bardzo za Liebster Awards :*
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, moja bohaterka jest jaka jest. Może trochę zbyt wrażliwa i nieśmiała, ale taką ją sobie wyobraziłam ;)

      Usuń
    2. No oczywiście, zachowuje się właściwie, tylko ja jestem taka... inna :D

      Usuń
    3. Ja w sumie też. Nie siedziałabym tak z założonymi rękami, tylko poważnie wściekła się na przyjaciółkę, gdyby mi taką hecę odstawiła. Normalnie jestem spokojna i opanowana, ale jak ktoś mnie wkurzy, to lepiej niech się schowa ;) Całe szczęście mogę ufać moim kumpelom i nie będę musiała kiedyś zmieniać im rysów twarzy...A przynajmniej mam taką nadzieję ;)

      Usuń
  5. No niech ona się zgodzi :) Rytm pracy odsunięcie od skrzacich spraw albo ogólnie wyjazd i zmiana otoczenia dobrze jej zrobi ;) Muzaj, no no ja go lubię :3 Dupcia tylko rok ode mnie starsza a za to jaka fajna :3 To taka tam dygresja po prywacie. A to dobry przyjaciel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dupcia? No wiesz, mi to określenie się głównie z dziewczynami kojarzy.;) Ode mnie też jest o rok starszy, przybij piątkę, bo jesteśmy w tym samym wieku :)
      Dobry, dobry przyjaciel. Przynajmniej dla Małej.
      Tak sobie chwilę pomyślałam i wpadło mi do głowy - ciekawe, co by sobie o nas siatkarze pomyśleli, gdyby odkryli nasze pokręcone opowiadania. :D

      Usuń
    2. Tak mi się powiedziało :P Piateczka zatem ;) Wiadomo najlepszy rocznik :D Wiesz co obsada the vampire diaries kiedyś czytała te najbardziej hardcorowe fanfiki i to było straszne. Więc nawet jeśli czytają to ja nie chce o tym wiedzieć. Dobry przyjaciel to podstawa ;)

      Usuń
    3. Ugh. To ja wolę, żeby mojego opowiadania żaden siatkarz nie wyłapał lub po prostu żyć w błogiej niewiedzy ;)

      Usuń