18 stycznia 2013

VIII


,,Rozszarpani przez Jastrzębie''

Nadszedł dzień kolejnego meczu Skry z Jastrzębskim Węglem. Wcześniejszy zakończył się porażką mojego ulubionego klubu i miałam nadzieję na udany rewanż. Chłopacy, mimo iż nie prosiłam znowu ofiarowali mi bilet na to spotkanie, nie zważając na moje protesty. Zgodnie ze zwyczajem, zrobiłam dużo zdjęć, tym razem jednak nie były monotematyczne, bo uwieczniłam także siatkarzy z Jastrzębia. Dużo razy w kadrze pojawiał się Michał Kubiak, którego bardzo lubiłam. Nie żebym go znała, po prostu wyglądał mi na fajnego człowieka. 
Gra zaczęła się, a ja byłam bliska obgryzania paznokci ze zdenerwowania, bo chłopakom wyraźnie nie szło.  Gdy pierwszy set skończył się pomyślnie dla drugiej drużyny, miałam nadzieję, że jeszcze to jakoś odbiją. Oglądając jednak poczynania Skrzatów w drugim secie, moja nadzieja zgasła jak zdmuchnięta świeczka. Przegrali i ten set, a ja jedyne co miałam  ochotę zrobić, to schować twarz w rękach. Chłopacy nie posłali mi nawet ani jednego spojrzenia, więc wiedziałam, że jest z nimi źle. Szczęście uśmiechnęło się do nich w trzecim secie, gdy mieli już piłkę setową. Niestety, kilka minut później to Jastrzębski świętował zwycięstwo. MVP został Damian Wojtaszek, a kibice tłumnie wylewali się z Hali Energia, szczerze zawiedzeni. Mi też było bardzo szkoda, nawet nie tej przegranej, a chłopaków. Widziałam smutek na ich twarzach, gdy do nich podeszłam. 
Cupko był bardzo widocznie zmartwiony, rozumiałam go. Miał wiele zmarnowanych okazji, musiał mieć więc ogromne wyrzuty sumienia. Na mój widok na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu, ale nie rzucił żadnego dowcipu, ani nic w tym stylu. Popatrzyłam w jego oczy i zrobiło mi się tak źle na sercu, że podeszłam do niego i go objęłam. Usłyszałam jego westchnienie, poczułam, że także mnie przytula. Miałam nadzieję, że jego dziewczyna nie obrazi się na mnie z tego powodu. Staliśmy tak dobrą chwilę, a później poczochrałam jego włosy, co poprawiło mu nastrój. Odeszłam kawałek i rozejrzałam się, szukając wzrokiem Aleksa. Siedział sam na krześle, popijając napój i patrząc w podłogę. Podeszłam i nic nie mówiąc przysiadłam się obok niego. Nie podniósł nawet głowy, ale nie chciałam naciskać, bo wiedziałam, że musi być mu bardzo ciężko. W końcu podczas tego meczu siedział bezczynnie i nie mógł nawet pomóc swoim kolegom, bo sam dopiero niedawno zaczął trenować po długiej przerwie spowodowanej kontuzją kolana.

Podał mi butelkę z zapytaniem w oczach. Odkręciłam ją i upiłam łyk. Zdziwiłam się tym, że mnie poczęstował, skoro o nic nie prosiłam, a cholernie zaschło mi w gardle. Oddałam ją i siedzieliśmy tak w ciszy, gdy reszta siatkarzy, którzy się nie ulotnili, odpowiadała na pytania dziennikarzy lub grała ze swoimi dziećmi. W końcu usłyszałam Aleksa:
-Coś jest z nami nie tak. Przecież nigdy tak słabo nam nie szło. – wyszeptał. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, więc nadal siedzieliśmy w ciszy. Chwilę później kontynuował: - Kurczę, tak trudno było mi na to patrzeć. Świadomość, że nie mogłem pomóc wcale mi nie pomaga. Gdyby nie to głupie kolano, spokojnie byśmy to wygrali, byłbym tam z nimi.
-Aleks, nie wiesz co by było gdyby, nie ma sensu tak o tym myśleć. Zajmij się teraźniejszością i przyszłością, a nie tym, co już było. – odparłam filozoficznie. Zrobiło mi się go bardzo żal. Wyciągnęłam rękę i położyłam ją mu na ramieniu. Nie zdobyłam się na uścisk, bo między mną i Aleksem nie było tego, co między mną i Cupko. Z tym drugim byłam bardzo blisko i spędzałam dużo czasu, a mimo iż Aleks dotrzymywał nam towarzystwa, to niewiele wnosił do naszych spotkań – przeważnie ograniczał się do powiedzenia kilku ogólnych zdań czy śmiania się z naszych kawałów. Był w stosunku do mnie zdystansowany i nie wiedziałam dlaczego, bo obserwowałam jak zachowuje, gdy jest z innymi ludźmi i nawet gdy przebywał wśród fanek, był cieplejszy niż gdy przebywał ze mną. Stwierdziłam, że najwidoczniej mnie nie lubi i nie naciskałam. Dlatego teraz zdziwiłam się, że nawiązał rozmowę.
-Ale pomyśl sama! Idziemy na dno, kolejny raz przegrywamy. Przecież w tym nawet nie było woli walki, oni praktycznie się poddali! Jesteśmy lepsi od Jastrzębia, a mimo to właśnie oni dzisiaj zwyciężyli. – odpowiedział rozdrażniony, podnosząc głos. Wyprostował się i teraz patrzył mi prosto w oczy. – Nie sądzisz?
-Chcesz prawdy? – zapytałam. Kiwnął głową, więc wzięłam głęboki oddech i powiedziałam. – Wydaje mi się, że tym razem po prostu nie ma w was ducha walki. Po tych wszystkich zmianach składu, kontuzjach, nie zgraliście się jeszcze. Kilku nowych zawodników w drużynie spowodowało wasz rozłam, a trener nie pomaga wam za bardzo, nie wprowadzając w porę zmian. Gdy Woicki wszedł na boisko zamiast Dantego, nabiliście kilka punktów, więc może źle się stało, że to ten drugi przez całe spotkanie stał na rozegraniu. Cupko też nie był dziś w formie i to musisz przyznać. Popełnił dużo błędów, które też zaważyły na grze. Jeśli dodamy do tego zepsute zagrywki… Sądzę, że trener mógł wprowadzić więcej zmian, może to by pomogło. Kooistra gra ostatnio bardzo dobrze, a mimo to praktycznie cały mecz spędził w zamrażarce, tak jak Muzaj, który też mógłby pochwalić się dobrą formą. Wydaje mi się, że przydałoby się dać szansę wszystkim, nie tylko tym, którzy mają już doświadczenie, bo jak widać i oni zawodzą.
Kiedy mówiłam, nie spuszczał ze mnie wzroku, nie zrobił też tego, kiedy skończyłam. Nie mogłam rozszyfrować jego spojrzenia, ale wydawało mi się , że patrzy na mnie inaczej niż zwykle.
-Dzięki. Dzięki, że mnie wysłuchałaś, że powiedziałaś co myślisz i że tu jesteś.
Wypowiedział te słowa spokojnie, z nutą smutku. Pochylił się do mnie i mnie przytulił, na co nie byłam przygotowana. Trochę sztywno położyłam ręce na jego plecach i odwzajemniłam uścisk. Kiedy znów siedzieliśmy naprzeciwko siebie, na jego twarzy zobaczyłam cień uśmiechu.
*
Błe, taki nijaki ten rozdział i króciutki, ale obiecuję, że następne będą już dłuższe i ciekawsze :)

6 komentarzy:

  1. Czytając to przypominają mi się emocje na meczach z jastrzębskim i to zdziwienie widząc grę Skry...
    Ale teraz widać, że się poprawili :)
    Rozdział jak dla mnie bardzo fajny, smutny, ale ma coś w sobie. Zwłaszcza przypadł mi do gustu ten fragment z Aleksem.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :) Na matchballforlove.blogspot.com pojawił się 30 rozdział C:

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda mi Skrzatów, ale widocznie tak musiało się stać. Nie mogę się doczekać dalszych relacji z Alekiem.
    Pozdrawiam http://lonesome-tears-in-my-eyes.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę! Nie mogę się doczekać tego, co będzie dalej! Dzisiaj odkryłam twojego bloga, pochłonęłam te osiem rozdziałów w niecałe piętnaście minut... Super! Uwielbiam twój styl pisania i uwielbiam twoje pomysły, mam nadzieję że poprowadzisz tą historię do końca! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że moja historia przypadła ci do gustu, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy :) Spokojnie, mam zamiar doprowadzić ją do końca, pracuję teraz chyba nad 12. rozdziałem, więc mam spory zapas. Mogę cię tylko zapewnić, że na kolejne rozdziały będziesz musiała poświęcić trochę więcej czasu, bo będą ciut dłuższe ;)

      Usuń